czwartek, 30 stycznia 2014

Rozdział czwarty

Po tym, jak udało nam się pozbierać z ziemi Adama i jego karton, poszliśmy za Danielem do ich mieszkania. Było bliźniacze do naszego, ale kłuła mnie w oczy neonowo żółta kanapa.
- To co Adaś, chcesz coś na znieczulenie?
- No ba, jeszcze pytasz? - zaśmiał się chłopak.
- Niech weźmie... - zaczęła Alyssa.
- Oni mówią o akoholu, Aly - zaśmiałam się. - Mamy whisky.
Chłopaki szeroko się do siebie uśmiechnęli.
- No i takie sąsaiadeczki to ja rozumiem! - zaśmiał się Daniel i objął mnie ramieniem. - Idę po kieliszki i musimy się bliżej poznać!
Rozbawiona podałam mu butelkę. Poszedł szybko do kuchni, a po drodze szepnął coś Adamowi, ale wyłapałam tylko słowo 'biorę'.
Daniel wrócił i usiadł obok nas na kanapie, dając nam po literatce, którą zapełnił ciemnym płynem. Skrzywiłąm się. Whisky nigdy nie leje się do pełna szklanki.
- Pijemy, moje panie! - zaśmiał się Daniel. - Nie wiem, jak wy, babeczki, ale faceci piją do dna - mrugnął do mnie.
- Ponoć mamy równouprawnienie - zauważyłam z rozbawieniem.
- Ale pewne rzeczy nigdy się nie zmieniają. Kobiety nie mają głowy do picia - uśmiechnął się złośliwie Adam.
- Nie znacie nas - prychnęła Lyssy.
Już wiedziałam, co ona kombinuje.
- W takim razie robimy zakład - odezwał się Adam. - Jeśli wypijecie, koniec żartów o kobietach jako słabszej płci, zero uprzedzeń - zapewnił. - Ale jak wygramy, bo wy nie wypijecie na raz, to dostajemy po biziaku - mrugnął do mnie i przybił sobie piątkę z Danielem.
- Stoi - powiedziałyśmy równo.
- Ja zamawiam buziaka od niezdary - zaśmiał się Daniel, patrząc na Alyssę.
Roześmiałam się i złapałąm za szklankę.
- Patrzcie, cieniasy, jak to się robi - mruknęłam i podniosłam szklankę do ust.
Przechyliłam ją lekko i po chwili już upiłam łyk alkoholu, ale nie oderwałąm szklanki od ust, ponieważ miałam wypić na raz. Wreszcie udało mi się, ale zakręciło mi się w głowie lekko i czułam, jak moje gardło płonie.
- Szacun, mała - poklepał mnie po plecach Adam.
- Nie jestem mała - oburzyłam się.
Roześmiał się.
- Dla mnie jesteś. A teraz pije niezdara - uśmiechnął się do Lyssy.
Spiorunowała go wzrokiem.
- Nie darujesz mi tego, co? - mruknęła.
- Nigdy. Ale będę uważał, gdy będziesz w pobliżu drzwi. Weźcie powieście na nich coś jak 'Uwaga! Niebezpieczeństwo!' czy coś takiego... - parsknął śmiechem.
- Nie gadaj, tylko niech pije! - uciszył go Daniel.
Alyssa uniosłą szlklankę, ale po chwili odstawiła ją, opróżnioną do połowy.
- Ej no! - oburzyłam się. - Nie liczy się!
- Liczy, liczy - zapewnił Daniel i poklepał się po policzku. - Czekam.
Przewróciłąm oczami i pocałowałąm go lekko w policzek, a później Adama, który szeroko się uśmiechnął.
- I co się cieszysz? - mruknęłam.
Lyssy też pocałowała chłopaków.
- Wygrałem zakład. No i mamy jeszcze pół butelki! - klasnął w dłonie i znów rozlał to do szklanek. - Pijemy!


Ciekawe, jak skończy się ta 'libacja alkoholowa'? :D Nasze gołąbeczki już się poznały, ale co będzie następnego dnia? Wyczuwam kacyka ^^ 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz