piątek, 6 września 2013

Chcę przeprosić

Obudziło mnie jakieś stukanie.
- Michael, przestań - szturchnęłam go.
Zerwał się.
- Co? Co ty mi robisz? - wymruczał.
- Chyba raczej co ty robisz. Przestań stukać, bo spać nie mogę.
Znou rozległo się pukanie.
- To nie ja - zasłonił się cały kołdrą i położył z powrotem.
A coś nadal stukało.
Sięgnęłam po szlafrok i rzuciłam okiem na zegarek. 4:27 nad ranem. Wyszłam z sypialni i skierowałam się do korytarza. Ktoś pukał do drzwi. Tak mocno, jakby chciał je wywarzyć.
Uchyliłam lekko drzwi, cały czas będące zabezpieczone łańcuszkiem od zamka.
I zamarłam.
- Czego tu chcesz?! - warknęłam.
- Alex, chciałam cię prze...
- Wiesz, powiedziałabym że mam normalne życie i nie pozwolę ci go spierzyć. Ale nie mam normalnego życia, i i tak nie tak nie dam ci go spieprzyć. Wynoś się! - krzyknęłam i zaraz opanowałam się, aby nie obudzić Mike'a.
Ale chyba si ę nie udało.
- Alex? - usłyszałam głos Michaela. - Co się tam dzieje?
- Nic! - krzyknęłam.
Michael wyszedł na korytarz i podszedł do mnie.
- Kto to?- podszedł do mnie.
- Nikt! - zatrzasnęłam drzwi i poszłam do kuchni.
Usiadłam na krześle i wzięłam w ręcę kubek. Nalałam do niego soku z dzbanka stojącego na stole.
A w tym czasie Michael wszedł z nią do kuchni.
- Czego chcesz, Sonya? Nie możesz zostawić mnie w spokoju?
- Jak już mówiłam, chcę przeprosić. Obserwowałam was od kilku dni... - zaczęła.
- To byłaś ty?!
- Chciałąm się upewnić, czy nic wam nie grozi. Ale jak na razie to tylko mnie śledzili.
- Cóż za troska - zakpiłam. - Trzeba było pomyśleć zanim nas w to wszystko wpakowałąś... - wstałąm i podeszłam do niej. - Oszukałąś mnie, od początku to robiłaś. Naraziłaś nas wszystkich. Ty myślisz, czy co? A ty co nic nie mówisz?! - zwróciłam się do Michaela.
- No bo ja... Eh... - Michael nie wiedział co powiedzieć.
- A zresztą, lepiej to się nie odzywaj - machnęłam ręką.
Otworzył usta, zamknął je i znów otworzył. Ale po chwili zdecydował się jednak nic nie mówić.
- Nie chcę cię zdenerwować. Chcę przeprosić. Wiem, co zrobiłam. I wiem, że mnie nienawidzisz. Ale ja niczego nie udawałam. W naszej przyjaźni. Przepraszam.
- I czego oczekujesz? Że wystarczy przyjść do mnie w środku nocy i przepraszać?
- Tak? - spojrzałam na nią z niedowierzaniem. - Nie? - pokręciłąm głową.   - No jasne, oczywiśćie, że nie!
Nie wiedziałam, co myśleć. Co robić.
- Idź mi stąd.


No dobra, nasz końcowy rozdział! Nie wiem, czy wyczekiwany, czy nie, ale dochodzimy do końca. Namieszałam, ale to nie przes swoją głupotę, tylko przez zmianę planów. Miałam porwać Mike'a, a Alex miała go ratować i na końcu mieli zginąć oboje. Ale kocham happyendy, więc zmieniłam plany i wpieprzyłam tu Sonyę. Jak wszyscy żyją, to dlaczego Sonya ma być gdzie indziej? I jak myślicie, pogodzi się z Alexandrą???

1 komentarz:

  1. kurczę no faktycznie namieszałaś ;P
    czy się pogodzą ? skoro happy end to chyba tak ? ;)
    czyli co ? widzimy się w poniedziałek ? znaczy, że w szkole to wiem, ale na blogerze też ?
    weny ;)

    OdpowiedzUsuń