Trzeba wziąć się w garść i jechać do sklepu i banku. Ale ganiając za przestępczością nie ma na to czasu.
No cóż, złapałam za kluczyki do samochodu i obrałam za cel pierwszy większy sklep w mieście. Jako, że moja lista zakupów miała chyba z pół metra bardzo długo zeszło mi w sklepie, ale wreszcie dotoczyłam się do kasy z dwoma pełnymi sklepowymi wózkami.
Następny cel; bank. Trzeba jechać.
Ale nie ujechałam daleko, bo złapałam gumę i zjechałam na pierwszy lepszy parking.
- Cholera jasna! Zaraz mnie szlak trafi! Jakie jeszcze świetne rzeczy mnie dziś czekają?!
Ja pierdziele. Mike'a nie było, pojechał do Johnatana. I co ja mam zrobić?
Obeszłam samochód naokoło i zajrzałam do bagażnika, wyciągając oponę i wszystkie potrzebne narzędzia.
Czułam się jak durna kobitka z reklamy, która majstruje przy samochodzie w sukience. Prychnęłam i zabrałam się do roboty.
Już prawie skończyłam, gdy usłyszałam dźwięk robionego zdjęcia. Obróciłam się i zobaczyłam jakiegoś faceta z aparatem w dłoni.
- Pogięło cię? - zapytałam nieuprzejmie.
- Wiesz, chcę mieć pamiątkę. Laska zmieniająca koło w samochodzie to rzadki widok - parsknął. - Oprawię to zdjęcie w ramkę i pokarzę mojej dziewczynie.
- Masz dziewczynę? Przekażesz jej moje kondolencje?
Skrzywił się.
- Ale jesteś nieuprzejma. Nic dziwnego, że nie masz faceta - stwierdził.
- Wypchaj się, debilu.
- Mówię, co myślę. Bo niby dlaczego to ty się męczysz z oponą?
Miałam dość jego pieprzenia, więc wróciłam do pracy przy aucie.
- Źle to robisz - usłyszałam po chwili.
Wstałam i podeszłam do tego idioty.
- Boli cię głowa? - zapytałam troskliwie.
- Niee...
Był trochę zdziwiony moim pytaniem.
Z całej siły uderzyłam go w twarz.
- A teraz?
- Ty suko! Nienormalna jesteś?!
- Ponoć normalna, ale nigdy nic nie wiadomo. Spierdalaj! - zaśmiałam się i zabrałam z powrotem za kończenie zmieniania opony.
Usłyszałam kilka przekleństw, gróźb pod moim adresem i wreszcie palant zniknął.
Skończyłam i pojechałam do banku.
Poczułam mrowienie na karku. Obróciłam się, ale nie zauważyłam nikogo. Dziwne wrażenie, że ktoś mnie obserwuje zniknęło, gdy weszłam do banku.
Zrobiłam przelewy i wyszłam.
Znowu poczułam się obserwowana, ale znów nie zauważyłam nikogo.
Postanowiłam to sprawdzić i ruszyłam w głąb miasta najbardziej odludnioną uliczką. Co by o tym powiedział Mike? Głupie narażanie się i prowokowanie napastnika. Ale musiałam to sprawdzić.
Po chwili do uliczki wszedł osobnik w ciemnej bluzie i z kapturem naciągniętym na głowę.
Obróciłam się i zaatakowałam go, przygniatając do muru. Kaptur spadł i zobaczyłam twarze Seana.
- Rany, Alex, wyluzuj! Co cię napadło?
- Nie co, tylko kto! Dlaczego mnie śledzisz?! - warknęłam.
- Zobaczyłem cię na mieście i pomyślałem, że podejdę zagadać... Ale to był zły pomysł. Puść mnie!
Pokręciłam głową.
- No na serio! Zobaczyłem cię pod sklepem i ...
Gubi się w zeznaniach. Coś kręci.
- To w sklepie czy na mieście? - zapytałam.
- Jeden ciul! Puszczaj!
- Sean, kochanie, dlaczego mnie śledzisz?
Zamilkł na chwilę.
- Bo Mike mi kazał! - wykrzyczał w końcu.
A, no i wszystko jasne. Dało radę przyznać, że to... Zaraz, zaraz, ŻE CO?
- Michael ci kazał?! Pogięło was?! O co tu chodzi?
- No bo... Ten, no...
- Nie kręć! - położyłam mu rękę na szyi. - Gadaj!
- Sprawdzam, czy nikt inny tego nie robi! Czy cię nie śledzi!
To mnie zaskoczyło. Puściłam chłopaka.
- Dlaczego ktoś miałby mnie śledzić? - zapytałam zdezorientowana.
- A ja wiem? Gdyby tak było, nie łaziłbym za tobą cały boży dzień.
- Mike kazał ci to robić? Dlaczego?
- On mnie zabije... - zaczął.
- Gadaj, albo ja cię zabije!
- Ale mam wybór - prychnął.
- Sean, do cholery! Nie pogrywaj ze mną! O co tu chodzi?!
Westchnął.
- Kilka dni po schwytaniu Casimira Mike zauważył, że ktoś was śledzi, gdy jesteście razem. Dlatego dziś się rozdzieliliście i ja miałem pilnować ciebie. Żeby zobaczyć...
- Za kim pójdzie obserwator - dokończyłam.
Skinął głową.
- Kiedy ci o tym powiedział?
- Niedawno. Jak prosił mnie, żebym cię pilnował i mówił, że zrobi ci niespodziankę i wyjedziecie na kilka dni, żebyśmy my mogli złapać tego, kto cię śledzi.
Yyy, że zrobi mi niespodziankę? I wyjedzie ze mną, bym znalazła się jak najdalej od tego, kto mnie śledzi? I nic mi nie powie? Nikt?
- Niespodzianka? Wyjazd bez powiedzenia mi prawdy?
- A ja zawsze za dużo mówię! - pacnął się w czoło Sean. - Miałem się upewnić, że chodzi o ciebie i mieliśmy ci pwiedzieć. Ty miałaś zdecydować o wyjeździe. Bo to jednak ciebie śledzą.
- A ty wiesz gdzie on teraz jest? - skinął głową. - To dzwoń po niego. Natychmiast.
Siemka moi kochani! ;* Dzisiejszy dzień to chyba jeden z najbardziej zwariowanych dni wakacji! Bedzie co wspominać <3 A co do rozdziału, to jak się podoba? Teraz zaczyna się ostatnia akcja :( Szkoda mi naszych detektywów, ale życie Nicole jest dużo ciekawsze, zobaczycie... Jeśli dam radę opisać to, co dzieje się w mojej wyobraźni... To będzie bestseller! Nie mogę się doczekać, kiedy poznacie prawdziwą Nikki i... kogoś ^^
z tego co napisałaś to wiem, że lepiej nie podchodzić do dziewczyny zmieniającej koło w samochodzie, bo zostanę pobita ;P
OdpowiedzUsuńtaka przestroga na przyszłość ;D
ostatnia akcja ? :(
ale skoro Nikki i ten tajemniczy "ktoś" są ciekawsi to nie mogę się doczekać ;)
światowy bestseller ? czemu nie ?? ;)
trzymaj się kochana i całej masy wspaniałych wspomnień z wakacji ; ***
„Hej! Twój blog został właśnie przeze mnie nominowany do The Versatile Blogger. Po więcej szczegółów zerknij tutaj : http://made-foreachother.blogspot.com/. Gratuluję !
OdpowiedzUsuńPS. Przepraszam za spam”
Kiedy next ?? ;)
Dziękuję za nominację <3
OdpowiedzUsuńA co do next'a, to ruszam z początkiem roku.
Witam ponownie lub po raz pierwszy ;) Chciałam tylko powiedzieć, że nominowałam twojego bloga do TVB. Po więcej inf. zerknij tutaj ;) http://alltimethewanted.blogspot.com/
OdpowiedzUsuńTo znowu jaa ;) upierdliwa jestem