Po powrocie do biura Natasha jak zwykle rozładowała atmosferę.
- Co wy macie takie smutne miny? Ludzie, ja nie będę na to patrzeć. Sobota wieczór, spotykamy się u mnie i idziemy do jakiegoś klubu, co wy na to? Namówimy jeszcze Sean'a.
- Czyli mam rozumieć, że stroje wieczorowe obowiązkowe? - zapytał Owen.
- Jasne, ale ty możesz przyjść nawet bez stroju. Dla mnie bomba - parsknęła.
Co ona gada? Myślałam, że nie przyzna się do tego, że Owen jej się podoba. A jednak! To ci cholera..
Wszyscy patrzeliśmy na nią zdziwieni jej wypowiedzią.
- Hej, zgredy, na żartach się nie znacie? Macie z tym problem? - zapytała zirytowana.
- Z poczuciem humoru, czy z chodzeniem nago? - odpowiedziałam pytaniem na pytanie.
Wystawiła mi język.
- Sztywniaki - mruknęła pod nosem.
Michael chciał coś powiedzieć, ale pokręciłam głową. Objął mnie w pasie i rzucił klucze od biura Owenowi.
- Nara, stary. My spadamy, zamkniesz biuro?
- Się wie - odpowiedział.
- I jeszcze coś. Uważaj na Nat, bo ja nie wiem, co jej chodzi po głowie - ostrzegłam niewinnie.
Posłał mi rozbawione spojrzenie.
- To przez moje nowe perfumy - mrugnął do mnie.
Pomachałam Owen'owi i Natashy i wyszłam z biura razem z Michael'em.
- Możesz mi powiedzieć, dlaczego ty mnie wozisz do pracy?
Od kilku dni Mike przyjeżdżał pod mój dom i odwoził mnie do pracy. Nie powiem, to było miłe.
- Bo wsiadasz - zaśmiał się.
Podczas jazdy niewiele się odzywałam. Zastanawiałam się nad naszą dzisiejszą akcją. Ta dziewczyna, Eva, tak bardzo przypominała mi, jak bardzo pragnęłam się zemścić na zabójcach moich rodziców, przypominała mi moją wytrwałość, niemal obsesję...
- Jak myślisz, co z nią zrobią? - zapytałam wreszcie Mike'a.
- Co? - wyrwałam go z zamyślenia.
- Z Evą. Co z nią będzie. I z naszym klientem?
Zastanowił się chwilę.
- Eva nie jest pełnoletnia i w końcu nie zrobiła klientowi krzywdy, więc pewnie czeka ją dom poprawczy. A co do Jesse'ego, to sprawa pewnie uległa przedawnieniu... Nic mu nie zrobią.
Ok, to było nie fair. Ale takie jest życie.
- Nie przejmuj się tym - powiedział Michael.
Dobra, sprawa zakończona, koniec wszystkich trosk z nią związaną. Ale tego zawsze chciałam uniknąć. Stawania po stronie tego złego.Zawsze zastanawiałam się, jak to jest, gdy musisz wstawić się za tym złym i ukarać ofiarę; teraz wiedziałam. Ale chyba uratowałam też, tak jakby, Evę. Kto wie, jaki los czekałby ją po zabójstwie Jesse'ego?
- Bardziej martwi mnie pomysł Natashy - zmieniłam temat.
- Ten z imprezą, czy ten z nagim Owenem?
- Jeśli spojrzeć na to z tej strony, to oba tak samo - zaśmiałam się cicho.
Dojechaliśmy pod mój dom.
- Może wejdziesz na chwilę? - zapytałam, trzymając rękę na klamce drzwiczek samochodowych.
- Jest już późno, ale z chęcią - oboje wysiedliśmy i poszliśmy w stronę domu.
Otworzyłam drzwi, weszłam do środka i od razu w korytarzu rzuciłam na ziemię torebkę i kurtkę, choć obok sał wieszak i skierowałam się do kuchni.
- Chcesz coś do picia? - zapytałam Michael'a.
- Nie, dziękuję.
- Mam pyszną kawę mrożoną... - przekonywałam.
- Kawę o tej porze? Chcesz, żebym nie zasnął?
Wzruszyłam ramionami i sama sobie zrobiłam. Podeszłam z kubkiem i usiadłam obok Michael'a przy stole.
- Wiesz, nastarszyłaś mnie dzisiaj - powiedział z wyrzutem.
- Taka moja natura - zaśmiałam się.
Przysunęłam się do Mike'a i pocałowałam go lekko, ale on nie chciał dać się udobruchać tak łatwo. Przeciągnął mnie z krzesła na swoje kolana i namiętnie pocałował, wplatając palce w moje włosy. Oddałam pocałunek z równą pasją.
Z minuty na minutę nasze pocałunki stawały się coraz bardziej gorące, jakby nasze usta nie mogły bez nich przeżyć.
- Powinienem już iść... - zaczął niepewnie Michael.
Wiedział, do czego to wszystko zmierza i nie wiedział, czy byłam gotowa.
- Zostań - poprosiłam i wznowiłam pocałunek.
Tej nocy zasypiałam w ramionach Michael'a.
Hej!!! Pierwszy dzień prawdziwych wakacji! Ale są plusy i minusy - np. późne dodanie rozdziału. Przepraszam! Mam nadzieję,że treść dzisiejszego posta wynagrodziła czekanie ;*
hehe nasze magiczne środowe rozdziały za nami :)
OdpowiedzUsuńsłodko *.*
jak fajnie, że dodałyśmy te rozdziały w ten sam dzień ;P
to do piątku :***