poniedziałek, 8 lipca 2013

Tak czy nie?

- Coś się stało - to było raczej stwierdzenie, niż pytanie.
- Nie - zaśmiał się.- Wszystko dobrze. Po prostu... To, co powiem, jest dla mnie bardzo ważne. I nie wiem, jak zacząć, co powiedzieć...
- Wszystko. Po prostu powiedz - byłam coraz bardziej zirytowana.
Westchnął głęboko i spojrzał mi w oczy.
- Nie jestem w tym za dobry - wyznał.
No dobra, teraz już wcale nic nie wiedziałam.
- W mówieniu o uczuciach - uściślił.
O cholera. Nie, to nie może być to. Niemożliwe.
- Odkąd cię poznałem nauczyłem się tak wiele o życiu i miłości. I wiem, że nie będzie łatwo. Wiem, że będą trudne chwile, wiem, że będziemy się kłócić, nie zgadzać, mieć siebie dosyć. Może kiedyś będziesz chciała ode mnie odejść, może mnie znienawidzisz. Może będziesz uważała mnie za największy błąd swojego życia. Ale to ja popełnię największy błąd, jeśli cię nie poproszę o rękę - wstrzymałam oddech. - Zawsze będziesz zajmowała szczególne miejsce w moim sercu, w moim życiu.
To, co powiedział... Było niesamowite. Nie było tam żadnych fałszywych przysiąg, po prostu szczere wyznanie...
Pociągnął mnie za rękę, tak, że stanęłam tuż przed nim, a sam uklęknął przede mną.
- Alexandro... Wyjdziesz za mnie?
Wyciągnął z kieszeni czerwone małe pudełeczko i otworzył je przede mną:
A ja zaniemówiłam. Nie mogłam wydusić z siebie ani słowa, zakryłam usta dłonią.
- Zrozumiem, jeśli to dla ciebie za szybko. Zrozumiem, jeśli odmówisz. Po prostu musiałem zapytać. Ja...
- Zamknij się już! - uklęknęłam obok niego i pocałowałam go. - Dobrze wiesz, że cię kocham, że zrobiłabym dla ciebie wszystko. Moja odpowiedź brzmi: tak!
Podniósł mnie z ziemi, wziął w ramiona i pocałował namiętnie.
Mogliśmy tak stać, zapomniałam  niemal o wszystkim. O imprezie Natashy, o dręczącym mnie wcześniej niepokoju z powodu dziwnego zachowania Mike'a, o tym, że jesteśmy na poboczu ruchliwej drogi...
- Uch, te dzieciaki! - usłyszałam zrzędliwy głos starszej pani idącej chodnikiem. - Wszędzie tylko się obściskują i nie wiadomo co jeszcze! Za moich czasów...
Odsunęłam się od Michael'a i parsknęłam śmiechem.
- Chodźmy stąd. Na drugą część mojego planu...
- Co ty wykombinowałeś? - zapytałam.
- Kino, horror i wielkie pudło popcorn'u. A jak się będziesz bała, to możesz się do mnie trochę poprzytulać - mrugnął do mnie z łobuzerskim uśmiechem.

Aśka, skąd wiedziałaś? ;D Jesteś jasnowidzem, czy tak łatwo mnie przejrzeć? ;P

2 komentarze:

  1. Matko przez ciebie się popłakałam i muszę się od nowa malować. :C

    OdpowiedzUsuń
  2. ja po prostu przewidziałam ten fakt
    no kurde Mike był jakiś niespokojny i ten teges i się jeszcze na drodze zatrzymali
    tutaj Jaśka nie potrzeba do rozwiązania tej zagadki :D
    no nieźle wykombinowane, aż się łza w oku kręci ;)
    ale co dalej ??
    i co z drugim blogiem ??

    OdpowiedzUsuń