Przeprowadzka poszła szybko, ale nie myślałam, że będzie aż tyle rzeczy do przewiezienia. Ubrania, pamiątki, zdjęcia, sprzęty, niektóre meble, przy których uparł się Mike... I gigantyczny fotel-piłka.
- Po co ci to? - zapytałam go zirytowana.
- Potrzebne. Jestem kibicem futbolu.
Uniosłam brew, zrozpaczona.
- Skarbie, i gdzie to postawimy?
Usiadł na fotelu i oznajmił:
- Jeśli bierzesz mnie, musisz wziąć i jego.
Pokręciłam głową i parsknęłam śmiechem.
- Jesteś jak dziecko.
Stałam akurat blisko niego, więc złapał mnie za bluzkę i przewrócił prosto w swoje ramiona. Namiętnie pocałował.
- Alex? - zrobił smutną minkę.
Boże, dlaczego on tak na mnie działa? Stwierdziłam, że faceci niszczą kobiety. Ze stanowczej w uległą.
- Dobra, dobra! Bierzemy to dziadostwo do busa i wieziemy! Jak się pokłócimy, będziesz miał na czym spać - wystawiłam mu język.
A później wylądowaliśmy w wielkim salonie u Susan i Johnatan'a, z Evelyn, która do nich wpadła na kawę.
Naprawdę, matka bardzo zakumplowała się z Susan. Przynajmniej nie będzie między nimi sporów, jakie zawsze są między dwoma teściowymi.
A przynajmniej taką miałam nadzieję.
- No, czemu zawdzięczamy waszą wizytę?
Przełknęłam ogromną gulę w gardle. To ja miałam teraz przekazać radosną nowinę. Ok, tylko jak?
Spojrzałam na Michaela. Pokręcił głową, a ja wściekła, zaczęłam wymachiwać rękami i wskazywać na niego, żeby to on mówił. Z uśmiechem pokręcił tylko głową.
- No dobra, na migi nie rozumiemy - zaśmiał się John.
Zarumieniłam się. Próbowałam dawać subtelne znaki.
- Zaręczyliśmy się! - powiedział wreszcie Michael.
- Jej, to wspaniale! Tak się cieszę! - babki od razu się dogadały i zaczęły nas ściskać.
Johnatan podszedł i poklepał Mike'a po plecach, a mnie objął.
- Dziewczyno, nie myślałem, że jesteś aż tak zdesperowana - oznajmił John. - Wiesz, na co się piszesz? W końcu to Michael.
- No wiesz, wielkie dzięki! - jęknął Mike.
- Tak tylko ostrzegam.
- Susan, a wiesz, że Johnatan... - zaczął Mike z niewinną minką.
- No, dobra. Nie macie nic do załatwienia? Komu w drogę, temu kopa... A ciebie to ja chyba zabiję... - szepnął do Michael'a.
Pożegnaliśmy się szybko i wyszliśmy. Swoją drogą, ciekawe, jaki sekret Johna Mike chciał zdradzić...
Taki krótki, nudny i głupi rozdział, ale teraz zbliżamy się do ciekawych momentów i nieuchronnego końca w części I. W każdym razie, nie chcę was zanudzić na śmierć, więc co powiecie na niezłą akcję w sobotę? A raczej początek niezłej akcji...
rozdział w czwartek ??
OdpowiedzUsuńzmyliłaś mnie tym kobieto :D
na początku myślałam, że to mi się pomyliły dni tygodnia i dzisiaj jest piątek, ale żeby nie było wcale nie narzekam na rozdział ;P
co to wszyscy pytają się Alex czy wie w co się pakuje ?
przecież to Mike, co oni od niego chcą ?!
No okey czekam na następny w . . . sobotę :P
zapamiętam, bo sama mam w planach dodanie wtedy rozdział na mojego drugiego bloga :D
trzymaj się i opalaj, chociaż przy tej pogodzie :/
Paaaa :*
Heh widzę, że dbasz żebym miała co czytać. :D
OdpowiedzUsuń