piątek, 19 kwietnia 2013

Akta

- Proszę, macie śledzić tych dwóch facetów - Natasha podała nam ich zdjęcia.
Młodzi, ciemnowłosi, wysocy faceci.
- Dlaczego? - zapytałm. - Z czym wiąże się ta sprawa?
- Z przemytami i... Chyba to coś więcej. Handel ludźmi.
- Handel ludźmi?- byłam trochę zbyt podekscytowana i  przez to nerwowa.
Natasha szybko postukała w klawiaturę. Na ekranie laptopa pojawiły się zdjęcia tych samych dwóch mężczyzn i całe ich akta.
- Macie ich akta? - więc jak mogą nie wiedzieć o ich przekrętach?
- My nie - wyprowadziła mnie z błędu dziewczyna. - Ale potrafię poszukać w ....Hmm... Innych źródłach.
Nie chciałam pytać jakich. Zdawało mi się, że nie zdobył ich legalnie.
- To przywódca, ten drugi jest zwykłym dzieciakiem. Bezdomny, 18 lat... Owen Silver, 30 lat, złapany na przemytach, wyciągneli go z więzienia wpływowi ludzie. Ich "klienci" są uznawani za zaginionych lub znajdowani martwi. Dziwna sprawa. Wygląda na to, że to naprawdę handel. Chociaż wiemy, że są w kraju, przynajmniej teraz. - Widząc moje zdziwiona spojrzenie, dodała: - Zleceniodawca stracił przez nich córkę. Miała telefon, w chwili, gdy ją zabili. Mamy sygnał.
- Wiecie gdzie są?
- Telefon jest włączony. Musieli go nie zauważyć. Mamy jak ich znaleźć.

Kiedy Luke wyszedł, zostałam z Natashą sama.
- Jak się podoba? - zagadnęła.
- Wiesz, czuję się jak w filmie kryminalnym. Ale może wreszcie na coś się przydam - wyznałam.
- Wątpie, Michael dostał rolę dowodzącego. Oj, naprawdę ci współczuję. Strasznie się rządzi. A ty miałaś tylko się uczyć.
- Macie plan? - zapytałam, ciekawa, czy zostałm w nim uwzględniona.
- Tak, właśnie biorę się za sprawdzanie i ustawianie nadajników. Michael, ja i Susan będziemy mieli po jednym. Swój wykorzystam do kontaktowania się z obojgiem. Susan odegra najważniejszą rolę. Zostanie porwana.
- Porwana? Przez handlarzy ludźmi? Zwariowaliście?
- Szef organizował już takie akcje. Mike będzie ich śledził, razem z Lukiem i innymi. Gdy ludzie będą bezpieczni, schwytają tamtych - powiedziała. - Nie chcemy, żeby doszło do strzelaniny, gdy ludzie będą w tym busie. Susan się nimi zajmie.
- A ja?
- Przykro mi, że cię rozczarowuję, ale będziesz tylko siedzieć tu z nami i słuchać raportów - bacznie obserwował moją reakcję.
Przecież tego właśnie się spodziewałm. To, że zdawało mi się, że wywarłam na nich dobre wrażenie i mnie polubili, nie oznacza, że dopuszczą mnie od razu do hiperważnej misji.
- Hej, ale siedzenie tu nie jest takie złe. Mam dostęp do praktycznie wszystkiego - wskazał wszystkie sprzęty w dużym pomieszczeniu. Zaczynałam rozumieć, że Natasha żyje w dwóch światach. Rzeczywistym i technologicznym.
- Do wszystkiego? - upewniłam się. Pokiwała z entuzjazmem głową. -  Znajdź mi informację o moich rodzicach.
Zdziwiła się nieco na moją prośbę.
- O Blackach?
- O moich prawdziwych rodzicach.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz