Znów siedziałam w tym samym szpitalu, podczas gdy ta sama lekarka opatrywała mi rękę.
Nie miałam innych obrażeń dzięki kamizelce.
- Już skończyłam - uprzedziła mnie. - Dziewczyno, w co ty się wpakowałaś?
- Słucham? - zapytałam, zdezorientowana jej pytaniem.
- Nie każdy trafia do mnie dwa razy w ciągu tygodnia i jest ranny - skwitowała kwaśno.
Wzruszyłam ramionami. Nic mnie nie obchodziło jej głupie gadanie. Miałam ważniejsze sprawy na głowie.
Bo gdy zobaczyłam twarz jednego z porywaczy... Olivera, o którym mówiła Susan... Wiedziałam, że to on mnie zaatakował. Znałam tę twarz. A w głowie zaczęła formować się układanka... Musiałam mieś tylko jeden brakujący element, by upewnić się, czy moje rozumowanie ma rację...
Gdy mogłam już wyjść z gabinetu, zauważyłam czekających na mnie Luka i Natashę.
- Zwariowałaś? Co ty odstawiasz? - krzyknęla na mnie od razu Natasha.
Cieszyłam się, że na korytarzu nie czekała na mnie Sonya - tylko by się przestraszyła. Po ostatnim razie, twierdziła, że to przez pracę zostałam zaatakowana... Gdyby tylko znała moją teorię; ale jeszcze tylu rzeczy moja przyjaciółka nie wie...
- Mi też miło cię widzieć - uśmiechnęłam się.
Natasha chyba chciała mnie przytulić, ale patrząc na moją zawieszoną na huście rękę powstrzymała się. Zdecydowała się tylko na poklepanie po plecach.
- Wszystko dobrze? - zapytał Luke.
- Tak, dzięki. Czuję się, jak gdybym miała deja vu. Co z Susan? I innymi?- szybko zreflektowałam się, że pewnie nie tylko ja zostałam ranna.
- Jest poobijana i została odurzona różnymi środkami. Ma złamaną nogę - skrzywiła się lekko Natasha. - Ale już odzyskuje świadomość. Innym nic nie jest.
Rozmawialiśmy jeszcze w drodze do mojego domu (odwozili mnie) o Susan. Gdy po drodze Natasha wysadziła przy biurze Luka, zapytałam nieśmiało, czy mogłaby znaleźć mi informacje o Oliverze.
- Po co? - zapytała zdziwiona.
- Wydaje mi się, że on... Że to on zaatakował mnie przed pierwszym dniem pracy. I myślę, że to nazwisko widziałam w aktach firmy... Rodziców - wykrztusiłam wreszcie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz