- Coś mam! - przerwała ciszę Natasha. - Płacił kartą, frajer! Chyba nie wie, na co mnie stać! Kamery potwierdzają, że to on! Alex, to ta głupia morda, prawda? - spojrzała na mnie.
- Tak - odpowiedziałam niechętnie.
- Idę do Johnatana. Szukajcie dalej!
I już zniknęła za drzwiami.
- Co myślisz o tej całej akcji? - zapytał niespodziewanie Luke.
- Że zrobię wszystko, aby dorwać tego gada i że gdybym podczas strzelaniny była na twoim miejscu to wpakowałabym mu kulkę w łeb bez wachania! - niemal wykrzyczałąm.
- Pistolet się zaciął - mruknął.
- Przepraszam, wiem, że się starałeś. Po prostu jestem zdenerwowana.
Nie powinnam tak na niego naskakiwać. Nie powinnam się denerwować. Powinnam koncentrować się na śledztwie i "nie robić nic głupiego".
Ale miałam już dość tego, co powinnam.
- Co się stało?
- To mój problem. Daj sobie spokój.
Super, znowu się na nim wyżywam. Co w nim takiego jest?
Spojrzałam na niego. Przecież nie miał na czole napisane " Proszę, jestem kozłem ofiarnym! Masz zły dzień? Nawrzeszcz na mnie! Do bicia też się nadaję!"
- Zabawne, że ludzie zawsze gdy najbardziej potrzebują wsparcia, chcą radzić sobie sami - zaśmiał się.
Dobra, sam się prosi.
- Masz jeszcze jakieś cenne uwagi? Jesteś filozofem, czy będziesz mnie gnębił aż szlak mnie trafi?
- Mam jedną radę. Zemsta na Oliverze ci nie pomoże.
Czyta w myślach, czy jest jasnowidzem?
Przecież nie może chodzić o to.
- Myślę,że Susan sama mu podziękuję.
- Mówię o czymś innym. O twojej rodzinie. Raczej martwi mu nie podziękują? - zapytał.
Zerwałam się z miejsca.
- Co ty wiesz?!
- To, co wyczytałem z akt pozostawionych przez Natashę na biurku. Zły ruch, trzeba było ich nie zostawiać. To, co usłyszałem z waszej rozmowy, nie jestem głuchy.
- Jak śmiesz?! Szpiegowałeś nas?! Myśli...
Podszedł do mnie.
- Ale nigdy, przenigdy nie szpiegowałem. Myślałem, że coś zatajacie. Mamy w agencji kreta, wiesz o tym. Ktoś dał cynk bandzie Olivera.
Zalała mnie fala gorąca.
- Podejrzewałeś mnie - stwierdziłam cicho.
- Wiem, że to nie ty. Na pewno, nie po tym wszystkim. Natasha ma trop. Jeśli śledztwo go nie obejmuje, jeśli szukamy porwanych ludzi, obiecuję, że nie będziesz sama ze swoją zemstą. Pomogę ci.
Nie wiedziałam, czy wie na co się pisze. Po co to powiedział? Nie potrzebuję pocieszenia.
- Dlaczego? - zapytałam dumnie.
Nie odpowiedział.
Pocałował mnie.
o kurczaczki!!! : D Całuśnie :****
OdpowiedzUsuń