sobota, 20 kwietnia 2013

Kłamstwo

- Wolałbym powiedzieć ci to w bardziej odpowiednim momencie... - zaczął robić mi wymówki.
- Dość zwlekania - warknęłam. - Wiem już wszystko. Tylko pytanie: dlaczego?
- Bo to nie jest dobry pomysł. Ja...
- Przestań kłamać. Niezbyt dobrze ci idzie - stwierdziłam kwaśno.
- Po tym jak zginęli w wypadku... - zaczęłam.
- To nie był żaden wypadek! - krzyknął.
Zaniemówiłam. Co jeszcze miało się dzisiaj zdarzyć? Co jeszcze w moim życiu okaże się kłamstwem?
- Co... Co ty powiedziałeś? - wykrztusiłam wreszcie.
Spojrzał na mnie zbolałym wzrokiem.
- Ja nie powinienem był tego mówić... Ale... Należy ci się to.
- Czekam na wyjaśnienia - pozostawałam nieugięta, chociaż musiałabym być bez serca, by nie zauważyć targających nim emocji.
Wskazał mi ręką krzesło naprzeciw tego, na którym właśnie usiadł. Dzieliłoby nas tylko biurko. Uparcie stałam, czekając na wyjaśnienia.
- Firma... Była bardzo dochodowa. Twoi rodzice mieli szczęście. Ale... Gdy los się odwrócił... - Przerwał na chwilę, by wziąć głęboki wdech. - Zapożyczyli się u... Ludzi, którzy... U przemytników.
- Narkotyków? - zapytałam szeptem.
- Ludzi - powiedział równie cicho.- Nie wiedzieli o tym - próbował ich tłumaczyć. - Ale gdy nie mieli pieniędzy... Dowiedzieli się, że zawarli układ z diabłem.
- Wypadek był upozorowany - wyznał po chwili. - To  było zabójstwo. Ty przeżyłaś tylko dlatego, że Evelyn - mówił o mojej prawdziwej mamie - została w domu z tobą.
- Ale dlaczego wersja wypadku obejmowała wszystkich? - zapytałam grobowym tonem.
- Bo Evelyn oni porwali. A gdybyś nie miała tyle szczęścia, zostałabyś zabita tamtego dnia.
Nie mogłam tak po prostu tam siedzieć. Wybiegłam z domu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz