sobota, 27 kwietnia 2013

Kolejne kroki

Pojechałyśmy do domu Natashy.
Stwierdziła, że tak będzie najlepiej, bo ma wiele sprzętu. I, choć znałam jej zamiłowania, zostałam zaskoczona. Normalne mieszkanie, ale jeden z pokojów został przerobiony na pracownię informatyczną.
Niejedno biuro mogłoby się czymś takim szczycić. Komputery, laptopy... Części urządzeń nie znałam nawet nazw.
Natasha szybko znalazła jego akta.
- Mam połączenie na jakiejś starej, zapomnianej linii, z naszym biurem. Wszystkie informacje, które znajdę, ściągnę, pożyczę... Zostają przesłane tutaj - wytłumaczyła. - On... Naprawdę, miałaś rację. Współudziałowiec firmy twoich rodziców... To na pewno on?
Domyśliłam się, że chodzi w tym pytaniu o to, czy to na pewno on mnie zaatakował.
- Wydaje mi się, że tak.
- Tyle, że nie ma jak udowodnić mu jego działań z handlarzami... To on został negocjatorem sprzedaży firmy.  Wcześniej pożyczał jej pieniądze... - po tym zdaniu przestałam słuchać dziewczyny.
Pożyczał pieniądze... Damon mówił, że ci, którzy pożyczali pieniądze...  Upozorowali wypadek. Zrobili zamach, bo długi nie zostały zwrócone...
- Alex? Słuchasz mnie?!
- Wiesz gdzie on mieszka? Potrzebuję adresu! Albo cudu... Nie ważne!
- O czym ty mówisz? - zaskoczyłam ją.
Zawahałam się. Nie wiedziałam, czy mogę jej wszystko powiedzieć.  W końcu mi pomogła, ale... Nie powinnam jej okłamać.
- Alex, działamy razem. O co chodzi?
Opowiedziałam jej o wizycie u Damona. Chłodnego brata mojego ojca, który z niewiadomych powodów mnie adoptował i utrzymywał przez wiele lat przeszłość w sekrecie.
- Ale dlaczego cię zaatakował? Ten pierwszy raz?
-  Kiedy podjeliście decyzję o sprawie? O śledztwie związanym z nim i jego przekrętami?
- Dwa dni przed twoim przyjęciem... Dopracowywaliśmy plan... - odpowiedziała po chwili. - Myślsz, że to przez to?
- Mogłam się dowiedzieć. I zemścić - stwierdziłam. - Jeśli nie w takim miejscu i przy okazji misji przeciwko nim, to czy ogóle znałabym prawdę o sobie?
- A po co im na karku biuro detektywistyczne, wiedzące o handlu żywym towarem. Znasz jeszcze tajemnicę o rodzicach...
- Damon kazał mi nie zdradzać niczego nikomu. Ale... - przełknęłam ślinę. - Tylko on mógł powiedzieć prawdę o mojej rodzinie... A mnie nie zabili pod jego opieką, dopóki nie wiedziałam nic o sobie. Mieliby szansę; cały czas wiedzieli gdzie jestem.
Zapadła cisza.
- Sprzedana firma, tylko on znał prawdę... Twoje życie, za jego milczenie - klasnęła w dłonie Natasha.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz