wtorek, 11 czerwca 2013

Ciąg dalszy

Weszliśmy do domu Michaela.
Było czysto, jasno... Czego innego się spodziewałam. Nawet na szafkach nie było kurzu! Miał sprzątaczkę, czy co? A myślałam, że to u mnie jest czysto...
Zaprowadził mnie do salonu, gdzie czekał ogromny stół zastawiony jedzeniem, na którym stało również kilka świec.
- Postarałeś się - pochwaliłam.
- To jeszcze nie koniec - uśmiechnął się.
Zniknął na chwilę w pomieszczeniu, które musiało chyba być kuchnią i wrócił z bukietem róż i szampnem w rękach.
Wręczył mi róże i podszedł do stołu.
Odsunął mi krzesło i zasiadłam razem z nim przy stole. Otworzył szampana i nalał sobie do lampki.
- Ja dziękuję - mruknęłam. - Muszę wrócić do domu.
- Zamówię ci taksówkę - przekonywał. - I tak nie masz tu samochodu.
No tak. Pozwoliłam nalać sobie szampana.
Zajęłam się rozglądaniem się po pomieszczeniu. Kanapa, telewizor, wieża stereo... I wielki fortepian w drugim kącie pokoju.
- Grasz? - zapytałam zdziwiona.
Chyba wyrwałam go z zamyślenia.
- Ach... Czasami - mruknął.
- A dla mnie zagrasz? - uśmiechnęłam się.
- A muszę? - jakoś nie chciał.
- Proooszę... - zaczęłam.
Zrobiłam maślane oczka.
- Ale tylko dla ciebie - uprzedził i zaciągnął mnie do fortepianu, gdzie usiadłam obok niego.
Grana przez Michaela melodia wreszcie dobiegła końca.
- Świetnie grasz... - pochwaliłam. - Tylko ja jestem takim kompletnym beztalęciem...
Pocałował mnie.
- Nieprawda. Dobrze walczysz.
- Na pewno nie lepiej od ciebie - zauważyłąm.
Udawał, że chce się na mnie zamachnąć. Złapałam jego rękę w powietrzu.
- Przestań - zaśmiałam się.
Drugi raz. O nie! Przewróciłam go na ziemię.
- A nie mówiłem?
- Co?
- Że lepiej walczysz.
- Podłożyłeś się. Przestań. Jesteś zaślepiony.
- I to jest twój talent. Oczyszczamy świat z potworów - zaśmiał się. - Jesteśmy jak Superman.
- Tylko nie Superman - parsknęłam.
- Batman? Hulk?
Pokręciłąm głową.
- Spiderman - rzuciłam.
- Ten od pajęczyn? A co jest nie tak z resztą?
- Zapytaj Natashy - dalej się śmiałam.
- Coś czuję, że ona ma na ciebie zły wpływ.
Wzruszyłam ramionami. Mike wstał i pomógł mi się podnieść.
- A teraz zapraszam do jedzenia.
Podeszłam do stołu i usiadłam.
- Witam, mam na imię Michael i dzisiaj będę panią obsługiwał... - zaczął, kłaniając się.
- Przestań się wydurniać - zaśmiałam się.
Puścił to mimo uszu i zaczął nakładać mi na talerz jakieś ładnie pachnące danie.
Gdy usiadł, zaczęliśmy jeść. Smakowało...
- To jest pyszne - zauważyłam. -talent kulinarny też masz?
Zazczął się śmiać.
- Taa, jasne. Wszystko jest z restauracji - zrobił smutną minę.  - Moje zdolności kulinarne ograniczają się do zagotowania wody.
- Więc następnym razem zapraszam na kolację do mnie.
Jeszcze jakiś czas rozmawialiśmy, co chwilę wybuchając śmiechem. Z Michaelem czas mijał mi tak szybko. Zerknęłam na zegarek. 2.23.
- Powinnam już iść.
- A może byś została? - zapytał z uśmiechem.
- Próbujesz mnie uwieść? - parsknęłam śmiechem.
- Nie śmiałbym. Ale daj mi jeszcze chwilę - poprosił. - Zamknij oczy.
Byłam podejrzliwa i nie od razu spełniłam jego prośbę.
- Alex?
- Po co? - zapytałam nieufnie.
- Zaufaj mi.
Spełniłam jego prośbę, jednak nie zamknęłam całkiem oczu.
- I co ja mam z tobą zrobić? - jęknął.
Zacisnęłam powieki.
Po chwili poczułam coś zimnego w zagłębieniu pod szyją i usta Michaela na moich.
- Co to ma być? - zapytałam ze śmiechem.
Spojrzałąm na łańcuszek, który Mike zawiesił mi na szyi. Literka "M".
- Żebyś nigdy o mnie nie zapomniała - szepnął.
- Myślisz, że bym mogła?

Strasznie przepraszam za niedodanie wczoraj rozdziału!!! Ale po prostu nie miałam siły. To jak, może dziś zadośćuczynienie? Co powiecie na drugi rozdział??? ;D

1 komentarz:

  1. o ja pitole z tobą dzieje się coś złego
    takie romansy ?? są lepsze niż moje ^^

    słodziutko <3

    dawaj next'a, a jak ? ; D

    nigdy za dużo ; )

    OdpowiedzUsuń