sobota, 29 czerwca 2013

Alarm

- Facet uważa, że ktoś go śledzi, ale chyba jest przewrażliwiony, bo zanim przyszedł do nas, zgłosił to policji, która nic nie zauważyła i innemu detektywowi, nic. Wszyscy twierdzą, że nikt za nim nie chodzi. I morał jest taki, że przez ostatnie dwa tygodnie facet miał ochroniaża. Jakieś propozycje, co z nim zrobić? - zapytał Sean, zastępca Michaela.
- Wysłać go do czubków? - zaproponowała Natasha.
- Założymy kamery w jego domu - zdecydował Michael.
- Nie zadowoli się tym, już mu to proponowałem - pokręcił głową Sean.
- Nie wiem w takim razie, co zrobić. Ja nie mogę ciągle za nim latać, dobrze wiesz. Muszę załatwić nową broń, rózne formalności... Łał, do bani być Johnem - stwierdził zaskoczony.
- Ja mogą zamontować kamery i łącza - zaczęła Natasha.
- Ja z Owenem pojadę z Natashą. Zostaniemy tam się rozejrzeć. Jeśli coś będzie nie tak, będziemy go pilnować.
- Sie wie - mruknął Owen.
Mike zastanowił się chwilę.
- W takim razie jedźcie. Natasha zna adres i ma na niego namiary. Sean, ty jedź ze mną. Poradzice sobie? - zapytał.
Rzuciłam mu spojrzenie typu: "Nie wiesz, na co mnie stać".
- Ale macie się pilnować. Bo jerzeli nikt go nie śledzi, on może być idiotą, skoro tak myśli.
- Jasne, szefunciu - rzucił Owen.
Naprawdę lubiłam tego chłopaka. Zawsze na luzie, uśmiechnięty i rzucający jakieś śmieszne odzywki.
- Widzisz, szefunciu? Wszystko już ustalone - zaśmiałam się i pocałowałam Michaela w policzek. - Miłej walki z biurokracją! - rzuciłam na odchodnym do chłopaków.

Nasz klien, Jesse Osment, mieszkał w pięknej willi z basenm, leżaczkami, szklaną ścianą, wychodzącą na ogród i takimi tam duperelami.
- On naprawdę ma na imię Jesse? - zapytał rozbawiony Owen. - Myślałem, że to żeńskie imię - zaśmiawał się do łez.
Nikt mu nie odpowiedział, tylko pod wodzą Natashy zaczęliśmy montować kamery. Jesse przyszedł i stanął obok nas, podczas gdy Nerd łaził po całym domu i zakładał kamery.
- Wy też mi nie uwierzycie,  tak? - zapytał.
- Nie, my...
- Wiem, że mi nie uwierzycie, macie mnie pewnie za idiotę. Ale gdy śpię, gdy wychodzę z domu, ciągle czuję na sobie czyjś wzrok. Tylko nikogo nie widzę. Nieraz gdy wracam do domu, zauważam, że nie wszystko jest tam, gdzie to zostawiłem. Podwinięta zasłona. Poprzestawiane w szafkach. Poprzekrzywiane wszystkie obrazy. Porozrzucana pościel w sypialni. Tak, abym ja to zauważył, a detektywi, policja... Żeby mi nie wierzyli.
Małe sygnały, z tego co zrozumiałam nic nie ginęło. Ktoś musiał byś w domu, wchodzić do niego.
Choć Owen wyglądał na rozbawionego i szeptał pod nosem coś jak "skleroza", "alzheimer", "kosmici", to ja coraz bardziej wierzyłam Jesse'mu.
- Ktoś ma klucze do domu? Dawałeś je komuś? - zapytałam.
- Nie, nikt ich nie ma. Tylko ja. Drzwi twż nie są nigdy wyważone...
Drzwi. Podbiegłam szybko do drzwi wejściowych. Oglądnełam dokładnie zamek. Wszystko było tak jak powinno, tylko przy brzegach metal był lekko porysowany. Nawet czubek klucza nie mógłby tak porysować zamka. To musiał być...
- Pokaż to - powiedział Owen.
Odsunęłam się i pozwoliłam zobaczyć mu zamek.
- Drut. To było otwierane drutem. Może pobierzemy odciski palców? - Owen już nie śmiał się głupio. Był równie poważny, jak my.
- To nic nie da. Policja  już to sprawdzała. Nic - machnął bezradnie rękami.
Mnie to nie zraziło. Natasha też skończyła już z kamerami. Owen zebrał odciski i pojechał z Natashą do biura, aby je zidentyfikować.
Michael byłby wściekły, gdyby wiedział, że zostałam sama. I ja, i Owen tak uważaliśmy, więc Owen ma wrócić jak najszybciej, po zawiezieniu odcisków.
Dobrze, że byliśmy na dwa samochody.
- Idę na kilka metrów od domu, ale jaśli coś, to wrócę. Będę wszystko widziała na kamerach w samochodzie i tablecie - chciałam już odejść.
- Zaczekaj - złąpał mnie za rękę. - Obiecujesz, że nic mi nie grozi?
Był tak przestraszony, przerażony...
- Obiecuję.

Przepraszam, że wczoraj nie dodałam, ale macie dzisiaj dwa. Trochę krótkie, ale z następnymi też nie wiem, jak to będzie, bo mam karę na czas nieokreślony i piszę "wykradaczem". Oby mi się udało w poniedziałek. I w środę... ;D

1 komentarz:

  1. ejj !
    musisz dodać w ŚRODĘ :)
    kara ? nie gadaj :(
    fajny rozdział, kolejna akcja :) jupi jej :*

    OdpowiedzUsuń