Wszyscy bardzo cieszyliśmy się z tej wiadomości, ale Owen z Johnatan'em lekko przesadzili, upijając się.
Ja odmówiłam, Michael też, a naszej Małej nikt nie chciał nalać, więc nalała sobie sama. Trochę za dużo.
- Do dupy z twoim samochodem! Poduszkowiec, to byłoby coś! - wydarłą się do mnie.
- Poduszką to ja cię chyba zaraz uduszę - warknął Michael. - Siadaj.
Natasha wydęła wargi, ale posłusznie wsiadła do mojego samochodu Podczas jazdy też nie dawała spokoju.
- Mikey kochany, możesz jej powiedzieć, żeby się tak do mnie nie cieszyła cały czas? - zapytała Nat, płacząc ze śmiechu.
- Alex wcale się do ciebie nie cieszy - zauważył Michael.
- Nie Alex! Alex to sztywna babka. Ty też zachowujesz się jak dziadek! To ona cały szas mnie rozśmiesza! - śmiała się, pokazując ręką na lusterko wiszące nad przednią szybą.
- Oj Małą, trzeba cię było zostawić z Owenem i ojcem - stwierdził Mike. - Z nimi byś się dogadała.
- To ja mam pomysł - szepnęła. - Ty otwórz mi drzwi, Alex niech zwolni, a ja wyskoczę - mówiła całkiem poważnie.
Nie mogłąm dłużej, parsknęłam śmiechem.
- A pozatym, Owen jest przystojnyyyyyyy - zaczęła, przeciągając wyrazy podczas mówienia.
- Hej, ty się nam tu nie zwierzaj, bo jutro będziesz tego żałować! Może masz teraz pięknie zalaną banię, ale rano będziesz miałą niezłego kaca.
Jechaliśmy przez chwilę w milczeniu, więc myślałam, że Natasha zasnęła. Ale nie!
- Jak mogłeś! - wydarła się do siedzącego z nią z tyłu, pilnującego ją Michaela. - Zabiłeś Freda! - płakała. - Ty żmijo bez nosa! Ty... Ty... Voldku!!!
Michael parsknął śmiechem.
- A jak będziemy w domu to chcesz odwiedzić Narnię? - zapytał jej Mike ze śmiechem.
- Ale jesteś wredny! Nie pozwolę zamknąć mojej Natashy w szafie! - wydarłam się na niego.
Zrobił obrażoną minę.
- Zostaw moją mamę! - wydarłą się na niego Nat. - Mamusiu, za ilę będziemy w domku?
Czy ona pytałą mnie?
- Za chwilkę, kochanie - odpowiedziałam ze śmiechem.
- A ten pan mi dokucza - poskarżyła się na Michaela. - Pan niedobry!
I uderzyła go w ramię.
- Au! Za co? Alex, ja jej oddam!
- Michael, słońce, ona nic nie rozumuje. Zostaw ją. Chcesz jej zrobić na złość? W mojej torebce jest kamera - uśmiechnęłam się do niego.
Szybko skorzystał z propozycji.
- Natasha, opowiesz nam o Owenie? - zapytała, ustawiając na nią nagrywanie.
- To totalny pajac, ale go lubię. I ma kontakty z duchami - zrobiła minę znawczyni i pokiwała głową. - Takimi małymi ludzikami też, a wiesz co? - zapytała szeptem. - Pstryk.
Strzeliła go w nos, gdy nachylił się bliżej z kamerą. Roześmiałam się na cały głos.
Poszarpali się tam z tyłu trochę.
- Dzieci, jesteśmy!
Naprawdę, zachowywali się jak dzieci. Po Nat się tego spodziewałam, za dużo wypiła. Ale Mike?
Wysiadł z auta, a ja szybko wyciągnęłam z niego Natashę i próbowałam zaprowadzić ją do domu, co nie było łatwe, bo cały czas się wyrywała.
- Mam prawo do telefonu i adwokata!
- Zadzwonić do twojej mamy? - zapytałam.
- Nie, odpuszczę sobie - przestawała się szarpać. - A adwokat?
- Tam stoi - wskazałąm na Michaela.
- Bardziej przypomina Hitler'a. I co, zagazujesz mnie? Nie dam się zabrać do tego obozu!
- Dziecko, co ty czytasz, oglądasz? O czym ty myślisz?! - wydarł się Michael.
Natasha zasiadła na ziemi.
- Daj się zaprowadzić do domu! - ja też powoli traciłam nerwy.
- Dobra - zastanowiła się. - Ale jemu - wskazała na Mike'a.
Michael westchnął i wziął ją pod ramię. Przy wchodzeniu po schodkach (trzy stopnie) zaczęła tańczyć. Michael cały czas w drugiej ręce trzymał kamerę, a jedną prowadził Nat.
- I tak się tańczy, stare grzyby! - wydarła się. - I bioderko!
Stuknęła w Michaela. Ten upadł na wylaną betonem ścieżkę o mojego domu.
- Moja noga! - uskarżał się.
Posadziłam walczącą o wolność i prawa człowieka Natashę na ziemi i podeszłam pomóc Mike'owi wstać.
- Wolność, równość, braterstwo! - darła się. - Honor, ojczyzna! Zapamiętajcie to, nędzne suki!
Pomogłąm Michaelowi wstać, ale chyba skręcił kostkę. Sam jakoś doszedł do domu, a ja zaprowadziłam Natashę na górę, do jednej z nieużywanych sypialni i po pozamykaniu wszystkich okien położyłam ją spać.
Gdy zeszłam na dół, na podjazd włąśnie podjechałą taksówka z Nicole i Victorią. Uściskałam obie dziewczyny i zaprowadziłam do salonu, gdzie siedział Michael.
Nikki przywitała się z nim, ale Vicki patrzała na niego nieufnie.
Podeszłam do Mike'a i przytuliłam go.
- Victoria, to jest Michael.
Mike podszedł do niej, lekko kulejąc.
- Hej malutka - przywitał się.
Zwróciła się do mnie, gdy nalewałam soku do szklanek.
- Długo nas nie odwiedzałaś. Teraz wiem dlaczego - spojrzałą znowu na Mike'a. - Bo kupiłaś sobie męża! - wzniosła do góry swoje małe rączki.
- No to będzie jazda - stwierdziłą ze śmiechem Nicole.
Na wzmiankę o kupieniu męża rozlałam sok.
- Cholera - mruknęłam.
- Co? - upomniała mnie jak zawsze gdy przy niej przeklinałam.
- Taka choroba - zaczęłam ścierać sok. - Michael nie jest moim mężem, tylko chłopakiem i wcale go nie kupiłam.
Nie zwracała uwagi na moje słowa.
- Ale źle wybrałąś - wypaliła. - Bo on jest popsuty.
- Ale mój - zaśmiałam się. - Niedługo mu przejdzie.
- To co? Damy porozmawiać Alex i Nicole i pójdziemy się pobawić? - zwrócił się Michael do małej.
- Ocywiście. Ale będziemy księżniczkami - mówiła, ciągnąc go do pokoju. - Ja jestem Bellą!
Po chwili zniknęli w pokoju obok.
- Ona go zamęczy - zaśmiała się Nikki.
- Raczej nic go już dziś nie wyprowadzi z równowagi... Natasha śpi pijana na górze... To już chyba koniec niespodzianek. A co u ciebie? Jak w szkole? Radzisz sobie?
Po tych wszystkich przejściach zaczęłam być dla Nicole jak starsza siostra, której mogła się zwierzać.
- Jest dobrze...
- Poznałaś jakiegoś przystojniaka? - mrugnęłam do niej.
Zaczerwieniłą się.
- Jest taki jeden... Nathan... - zaczęła niepewnie.
- Opowiadaj!
Po jakimś czasie spojrzałam na zegarek. 22,56. Niezłe mam znaczenie dla "jakiegoś czasu". Gadamy już ponad 5 godzin.
- Co?! - zdziwiła się Nicole. - To co oni tam robią?
- Jeszcze żadno nie wpadło z krzykiem, wi ęc chyba jest dobrze - zapewniłam ja.
I było. Zaspali. Michael na dywanie przed telewizorem a Victoria na kanapie., prawdopodobnie podczas wpinania kolejnej spinki we włosy Mike'a.
Nicole parsknęła śmiechem i wyciągnęła aparat.
pijana Natasha jest baaaaardzo zabawna, z wielkim bananem na twarzy czytałam jej pijane przemyślenia
OdpowiedzUsuńNathan ?! ^^ wybrałaś baaardzo świetne imię ; D
śpiący Mike ze spinkami we włosach + śpiącą obok niego malutka Nicole = bardzo słodkie zdjęcie
zaczepisty rozdzialik, boskoooo ; )