środa, 19 czerwca 2013

Ślub

Od dnia, w którym dowiedziałam si ę o ślubie Sus i Johnatan'a minęły już dwa tygodnie.
Dwa.
Więc dziś wypada dzień ślubu. Wszystko było gotowe: zaproszeni goście, catering, który już wszystko przygotował, ksiądz czekający na powiedzenie przez parę "tak"... Wszystko było dopięte na ostatni guzik.
Ubrana w brzoskiwniową sukienkę identyczną z sukienkami Natashy i Nicole, pasujące buty na wysokich obcasach, z kwiatem magnolii wpiętym we włosy i z dodatkiem biżuterii (oczywiśce, również z łańcuszkiem od Michael'a) ruszyłam w stronę drzwi wyjściwoych. Po drodze złapałam również małą torebeczkę pod kolor.
Gdy wychodziłam już na podwórko, wpadłam od razu na Michaela i musiał mnie podtrzymać, abym nie upadła.
- Do cholery, ja się kiedyś zabiję przez ciebie! - darłam się na niego.
Dlaczego zawsze na niego wpadałam?
- Przyznaj się w końcu, że na mnie lecisz - uśmiechnął się złośliwie.
- Kocham cię  - szepnęłam i go pocałowałam.
- Poszedł bym za tobą na konieć świata. A tak w ogóle, to pięknie wyglądasz. Jak zawsze.
Zlustrowałam go od stóp do głów. Ubrany w czarny garnitur, pod krawatem wyglądał po prostu... Łał. Był tak piękny... i do tego mój.
- I kto to mówi? Model?
- Współczuję tylko Susan - zdziwił mnie tym stwierdzeniem. - To ona miała dziś być królową, nie ty.
- Jesteś zaślepiony - powedziałam.
- Jestem szczery.
- To przestań, bo cię uderzę - zagroziłam, ze złowrogim spojrzeniem.
- Jeśli się na mnie rzucisz, zniszczysz sukienkę. Nie szkoda ci jej?
To był akurat dobry argument. Sukienka.
- Masz prezent? - zapytałam, zmieniając temat, jednak również na niebezpieczny.
- Zapomniałem - złapał się za głowę.
Świetnie! Wiedziałam, że tak będzie...
- Więc wsadź się do samochodu i musimy jeszcze zdążyć do ciebie po bilety i ... - zaczęłam panikować.
Patrzał na mnie z kpiącym uśmiechem. Trzymał w ręce kopertę.
Pewnie bilety lotnicze i dokumenty na lot i pobyt na wyspie karaibskiej. Nasz prezent na ślub.
- Zabiję cię za to głupie poczucie humoru!
- Ty mnie za to kochasz - pocałował mnie.
- Jedźmy już.

Było jak na bajkowym ślubie. W wielkim ogrodzie na tyłach domu Susan ustawiono przystrojone ławki, w których siedzieli goście. Dalej przygotowane już stoły i krzesła. Łuk w centralnej części ogrodu, pod którym pastor i Johnatan czekali już na Susan zmierzającą w ich stronę w swojej cudnej sukni przy dźwiękach marszu weselnego...
Póżniej już tylko przysięga z wymianą obrączek, pocałunek, wręczanie prezentów i życzenia szczęścia...
- Wreszcie razem na zawsze, prawda? - zapytałam, przytulając Susan. - Życzę wam duuużo, dużo szczęścia.
- Dziękuję... - widziałam łzy w jej oczach.
- Tylko i się tu nie rozklejaj, bo zniszczysz makijaż! - usłyszałam głos Natashy. - Mówili, że jest wodoodporny, ale lepiej tego nie sprawdzać!
- Daj jej spokój - zaśmiał się Mike. - Najlepszego - uściskał Susan.
Następnie złożyliśmy życzenia panu młodemu.
Cas szybko mijał. Tańczyłam z Michael'em, ale nie obeszło się bez tańca z Owen'em, Johnatan'em, Sean'em i kilkoma krewnymi Michael'a, ku wielkiej jego irytacji. Później już cały czas nie wypuszczał mnie z objęć, choć trochę czasu spędziłam jeszcze z druhnami, choć nie dużo z Nicole, która przyszła z Nathan'em.
Ale i tak najbardziej podobały mi się przemowy najbliższych naszej nowej pary.
- Ułożyłem sobie idealne przemówienie, ale ponieważ zapomniałem co miałem mówić; wszystkiego najlepszego ciociu Susan i John! - wybrnął jakoś Owen łamiącym się głosem.
- Wiecie, mógłbym tu pieprzyć różne głupoty o miłości Susan do mojego ojca i tak dalej, ale to po prostu widać na odległość. Sus dała mojemu ojcu nowe życie i na pewno będą razem szczęśliwi. I tak przy okazji do ciebie, Susan. Cieszę się z takiej macochy jak ty. I nie będę odwalał roli Kopciuszka! Brawa dla młodej pary! - krzyknął Michael.
- Koniec bzdurnej paplaniny! Teraz ja się wypowiem. Znam Susan już od dawna i widzę, jak Johnatan ją zmienił. Na lepsze. A ona jego. Są razem szcz ęśliwi i tak dalej... A teraz koniec smętnych gadek i czas na zabawę! - zakończyła przemowy Natasha.
I zaczęła się zabawa.

2 komentarze:

  1. hehe gratulacje do nominacjo do Liebster Awards ;)
    rozdział bardzo fajny, ślub, obrączki, alkohol, tańczenie, przemowy, łzy, śmiech i ogólnie dobra zabawa.
    jest git
    czekam na piąteczek ;*

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetny rozdział! x3
    Dziękuję za nominacje do L.A.
    P.S- nowy rozdział na moim blogu już opublikowany. Mam nadzieję, że ci się spodoba. :3

    OdpowiedzUsuń