poniedziałek, 27 maja 2013

Czasowe rozwiązanie

- Amanda dzwoniła, znalazła formułę narkotyku dla Evelyn. Sean dalej nie daje za wygraną, więc musimy umożliwić mu spotkanie z Nicole twoją matką, bo dłużej nie możemy zganiać na ich zły stan. Ale rozmawiałem  z klientem i jeśli on nie wycofa swojej sprawy, możemy dalej kontynuować śledztwo w sprawie Olivera.
Wszyscy czekaliśmy cierpliwie, nie wtrącając żadnych uwag, póki Michael nie skończył mówić.
- Musimy dać mu je przesłuchać - powiedziałam cicho.
- Wiem, chciałem tylko usłyszeć twoje zdanie na ten temat. Ale to nie wszystko. Uważajcie na siebie, bo gdy Johnatan jechał do Amandy i dziewczyn, przy jego samochodzie weszła w niego pewna kobieta. Podrzuciła mu to - podał małe jak groszek urządzenie Natashy.
- Nadajnik - szepnęła.
- Tak - przytaknął Michael. - Prawdopodobnie miał doprowadzic kogoś do dziewczyn.
- Oliver - mruknął gniewnie Owen.
- Madeline - powiedziałam.
- Nie wiemy, które z nich, ale to nie jest dobry znak. Wiedzą o naszym biurze, o Amandzie, ale nie mogą znaleźć Evelyn i Nicole.
Do czasu, pomyślałam.
- Alex, musimy je przenieść, bo już niedługo je znajdą. Dysponują niezłą elektroniką - wskazał na nadajnik w rękach Natashy. - Już niedługo prześwietlą wszystko i znajdą je w wynajętym mieszkaniu, mimo fałszywych dokumentów i CIA przy bokach, bo to tylko zwraca ich uwagę.
- Wiem - westchnęłam. - Sean mówił, że w każdej chwili może je przenieść? - upewniłam się.
Skinął głową.
- Amanda odtworzyła narkotyk, który już podaje Evelyn. Jej życiu nie zagraża większe niebezpieczeństow, niż zawsze.
- Dalej chcesz ją tym truć?! - nie wytrzymała.
Podszedł do mnie.
- To czasowe rozwiązanie. Znajdziemy Olivera i Ludzi i odzyskamy odtrutkę. Albo ta Madeline... Jeśli mamy teraz więcej czasu, możemy poszukać też w innych źródłach. Jadę do nich i od razu do Amandy. Alex?
- Jadę z tobą.

Po kilku godzinach, po odwiedzeniu Amandy i odwiezieniu Evelyn i Nicole pod opiekę Seana, który miał pod eskortą CIA je przewieźć w bezpieczne miejsce, chciałam wracać do biura.
- Daj sobie dziś spokój. Nic nie znajdziesz. Musisz spać, długo bez snu nie dasz rady.
- Nie jestem zmęczona - wykręciłąm się.
- Wiem, że razem z naszym Komputerowcem faszerujesz się kawą i napojami energetycznymi, ale tak nie można, Alex. Po za tym, musisz normalnie żyć. Sonya dzwoniła. Pytała o ciebie.
Wzmianka o przyjaciółce zbiła mnie z tropu. Zamilkłam na chwilę.
- Powiedziałem, że jesteś zmęczona akcją i przepracowana, więc poniekąd nie skłamałem. Ale powinnaś się z nią spotkać. Porozmawiać, wyjść gdzieć. Narzekała, że już dawno się nie widziałyście.
- To tymczasowe rozwiązanie - zdałam sobie sprawę, że powtarzam jego słowa, lecz tym razem w innym kontekście.
- Alex, jesteś dziś jakby nieobecna od rana. O co chodzi?
Milczałam,
- Wiesz, dlaczego nie chcę spotkać się z Sonyą? - zapytałam. Pokręcił głową. - Bo ściągnę na nią problemy. Jak na was.
- O czym ty mówisz? - wydawał się zdziwiony moimi słowami.
- O całej akcji! O tym, jak was narażam! Choćby teraz Johnatana! Jeśli udało im się podejść do niego na tyle, by podłożyć nadajnik, równie dobrze mogli go torturować. Zabić, a ja...
- Alex, wiemy, w co się pakujemy. Rozwiązujemy akcję, kolejną, tyle że teraz robimy to dla ciebie, Evelyn, Nicole i tych niewinnych, porwanych ludzi. Wiemy, co ryzykujemy.
- A jeśli wam się coś stanie? - jęknęłam.
Nie wiem, czy to przez ciągły stres, zastanawianie się nad akcją, pomocą matce i Nicole, czy przez ciągłe poczucie winy, ale traciłam już cierpliwość.
Nie zauważyłam nawet, gdy Michael zatrzymał auto na podjeździe mojego domu.
- To o ciebie się martwię i boję. Uważaj na siebie i nie martw się tyle - uśmiechnął się do mnie.
- Ale...
Michael pochylił się nad moim fotelem tak, że nasze twarze dzieliło kilka centymetrów.
- Uważaj na siebie - mruknął.
Otworzyłam drzwi i wysiadłam na chwiejnych nogach.
Dzisiejszej nocy nie mogłam zasnąć, ciągle słysząc w głowie słowa Michaela: "Uawżaj na siebie", "Martwię się o ciebie"...

1 komentarz:

  1. uuuuuuuu
    czyżbyś włączyła do gry watek miłosny ?
    jeżeli tak to wspaniale !
    bardzo fajny moment, ten przy końcówce ^^
    w sam raz dla mnie ; D

    OdpowiedzUsuń