środa, 8 maja 2013

Matka

Szłam przez ciasne korytarze, szukając Luka.
Cały czas z wyciągniętą przed siebie bronią, wysłuchiwałam poleceń Natashy. Bo gdy straciła monitoring, upadła linia łączności ii nie mogliśmy komunikować się wszyscy, jak przedtem. Coś przerwało także te łącza komputerowe.
Jedyne, co zostało, to głos Natashy w słuchawce przekazujący nam wszystkim informacje, każdemu z osobna.
- Co u reszty? - szepnęłam.
- Mike próbuje się obronić, natarło na niego dwóch innych strażników. Johnatan i Susan nie mogą tam dotrzeć, przy nich jest ich troje. Ale radzi sobie.
- Dobrze. Nie mogę znaleźć Luka...
Weszłam do okrągłego pomieszczenia, za ledwo widocznymi drzwiami. Nim skończyłam mówić, Natasha krzyknęla:
- Jesteś tam? Alex, słyszysz mnie?!
- Tak, wszystko ok. O co chodzi?
- Straciłam twój sygnał. Wygląda, jakbyś się nagle rozpłynęła w powietrzu - była zdezorientowana.
- Jestem w jakimś okrągłym pomieszczeniu...
Weszłam za prowadzące do innego pomieszczenia drzwi. Siedziała tam drobna, jasnowłosa kobieta ze spuszczoną głową. Nie była uzbrojona. Jedna z porwanych.
- Spokojnie, pomogę pani...
Ale dalsze słowa zamarły mi w gardle, gdy kobieta odgarnęła włosy, ukazując twarz.
Tak dobrze znaną mi twarz ze zdjęć porozstawianych w moim domu. Ze wspomnień. Moja twarz.
Moja matka.
- Alexandro? - wyszeptała.
- Mama? - nie mogłam nic więcej z siebie wydusić. Dotknęłam jej, aby sprawdzić, czy jest prawdziwa.
Wzięła mnie w objęcia.
- Alexandro, musisz uciekać. Ja już jestem stracona, ale ty...
Chciałam zaprotestować, powiedzieć, że jej nie zostawię, ale głos uwiązł mi w gardle, gdy usłyszałam otwierane drzwi.

1 komentarz:

  1. mama ?!
    o jacie pierdziele O_o
    o mój boże, ciekawe kto wszedł

    OdpowiedzUsuń