- Do jasnej cholery, ile to już trwało?! Ile czasu nie daliście sobie z nimi rady?! I macie pretensje, że ktoś chce zrobić to, co należy?! Walczyć z nimi, bo CIA nie daje sobie rady?! - Michael tracił nad sobą panowanie.
- Przestań...- zaczął Sean.
- Bo co?! Jesteście ślepi?!
- Mike... - mruknęłam, chcąc go uspokoić. - Ja wszystko powiem... Idź do Natashy.
Natasha. W gabinecie naszego biura były kamery, mogli usłyszeć całą rozmowę.
Michael był zbyt zdenerwowany, a Johnatan z Susan zabrali mamę i Nicole do Amandy, zaufanego lekarza, którry nie potrzebuje ubezpieczenia, książeczki zdrowia czy nawet imienia pacjenta. Który pomaga osobom umarłym dla społeczeństwa, bez osobowości, tożsamości.
Michael wyszedł bez słowa. Trzasnął drzwiami.
- Jeszcze raz, opowiedz mi, co się tam stało?
Chyba kolejny raz, setny raz. Nic dziwnego, że Michael wychodził z siebie.
Odetchnęłam głęboko.
- Dostaliśmy zlecenie znalezienia córki klienta. Trop doprowadził nas do handlarza ludźmi, Olivera Silvera. W pierwszej akcji ucierpiała nasza agentka, ale udało nam się ponownie namierzyć Olivera w opuszczonej fabryce. Był przygotowany na nasz atak, nasz agent poległ... Znaleźliśmy te dwie kobiety. Zostaliśmy uwięzieni w budynku, ale gdyby nie nasz informatyk na zewnątrz, nie wydostalibyśmy się. W budynku była bomba, ale o tym wiesz, byłeś przy wybuchu.
Tak, CIA przyjechało niedługo przed wybuchem, był tam między innymi Sean. Który ma odwołać nas i przejąć misję. Utrudnić mi dostęp do Oilvera.
- I byliście tak samo nieudolni jak my w chwili wybuchu.
- To nie to samo - warknął.
- Czyżby? Mielliściue akta, powiązania, wszystkie dokumenty aut, firmy, tych ludzi... - wypomniałam, przypominając sobie, skąd my mieliśmy akta. Włąm Natashy do systemów CIA.
- A ty, jaką masz... Jaki masz udział w akcji?
- Słucham? - jego pytanie zbiło mnie z tropu tak, że zapomniałam, o czym miałam mówić.
Bo autorem tej historii był Johnatan, zakazał mi wspominać o Luku, o mamie sama nie chciałam wspominać. Wiem, że Oliver będzie jej szukał tak jak i mnie. I Nicole. Będzie likwidował świadków, więc także i wszystkich z biura.
- Panna Black, Oliver jest współudziałowcem firmy twoich rodziców, odkupił razem z innymi udziały, kiedy zginęli w wypadku...
- Sługerujesz, że chcę odzyskać firmę?! Do cholery, on zabija ludzi, awięzi ich i sprzedaje, a te dwie ocalałe kobiety są na to najlepszym dowodem...
- Jeszcze ich nie przesłuchiwałem - wypomniał.
- Bo są śmiertelnie napakowane tym jego szajsem! Widziałeś tą małą?! Ledwie żyje, a dopóki ich stan się nie polepszy, nie możesz do nich nawet podejść, zrozumiano?!
- Po co to utrudniać? Powiedz prawdę!
- Prawda jest taka, że ona ma rację, a ty jesteś bezsilny, bo nawet prawo zabrania ci ich ruszyć. Kończymy- to był Michael.
Sean zmierzył go groźnym wzrokiem i wyszedł.
- Poradziłabym sobie.
- Wiem, nie chodzi o ciebie. Chodzi o Evelyn, o jej zdrowie. Jest gorzej niż w fabryce.
o kurcze ;)
OdpowiedzUsuńfajny rozdział
ostatnio nadużywam słowa KURCZE ; D