środa, 22 maja 2013

Wyznania

- Jest nic nie warte, bo nie mam o sobie pojęcia! - dokończyła za mnie.
Brak informacji o sobie... Skąd ja to znałam?
Bo tak wyglądało moje życie, zanim poznałam prawdę. Miałam coś wartościowego? Tylko chęć poszukiwania prawdy, czego nie dokonałabym bez pomocy wspaniałych przyjaciół.
Teraz moja kolej być podporą dla kogoś i komuś pomóc.
- Wiem o tym więcej niż myślisz, ale nigdy nie będzie mi dane stanąć w twojej sytuacji.
- Więc mi pomóż! Oddaj mi to...
Wyciągała coraz bardziej rękę po tabletki.
- Nie. Nie mogę, przecież wiesz.
Zdenerwowała się.
- Więc daj mi stąd teraz wyjść i już nigdy cię nie spotkać. Nie spotkać żadnego z was!
- Nawet Evelyn?
To był cios poniżej pasa. Evelyn była dla niej jak matka i tego właśnie najbardziej jej zazdrościłam. Ironia życia; żadna z nas nie znała prawdziwej matki i była wychowywana przez innych. Ale Evelyn był prawdziwą, dobrą matką, więc stąd niepewność w głosie Nicole, gdy mówiła:
- Ona ma już córkę, życie...
- Które zaraz może stracić! - wybuchnęłam.
- C... Co?
Westchnęłam głęboko. Znów obarczam kogoś swoimi problemami. Ale nie miałam wyjścia, musiałam dowiedzieć się czegoś o tej truciźnie.
- Oliver podawał mamie jakieś tabletki, czy środki...? To po odstawieniu bez odtrutki zabije ją, zakłóci pracę serca w ciągu dwóch tygodni, doprowadzając do niewydolności - powiedziałam.
Milczała z zamkniętymi oczami. Myślała nad czymś, może nad pobytem w starej fabryce lub w innych miejscach, gdzie była więziona...
- VLS... - wyszeptała.
- Co powiedziałaś?
- VLS, nazwa substancji podawanej Evelyn - powiedziała trochę głośniej, ale dalej zmartwionym, przestraszonym tonem.
- Skąd wiesz? - my, którzy mieliśmy dostęp do danych medycznych, sprzętu i innych rzeczy nie mogliśmy odkryć z czego się składa, tak świetnie maskowałą się w organiźmie, a ona na podstawie opisu znała nazwę i prawdopodobnie nie tylko...
- Bo to podawała mi Madeline, gdy chciałam uciec, zanim popsuła mi do końca mózg. Nie macie całych dwóch tygodni, macie dwa tygodnie życia - mówiła coraz ciszej. - Musicie jej podać odtrutkę, bo wpadnie w śpiączkę i umrze. Do cholery, nie wiem, z czego ma się składać! Ale Oliver jej nie ma. On  wykradł jej Evelyn, wziął tylko środek, dlatego go nie odstawiał...
Oliver wykradł Evelyn... Więc to nie on zabił jej rodzinę, by dotrzeć do firmy, on ją odzyskał razem z brudnymi tajemnicami tej całej Madeline!
- Co Oliver i Madeline mają wspólnego? Dlaczego walczą ze sobą, próbując przejąć firmę- musiało ich coś łączyć, bo gdy nie wiedząc kto zaatakował rodzinę, myśląc, że poluję na Olivera dotarłam do niego, nie prawdziwej winnej, Madeline - Co ich łączy?
- Byli małżeństwem, tamta dziewczynka tamtej nocy... Ich córka. Trochę starsza ode mnie wtedy, gdy ją widziałam, ale niewiele pamiętam. Mówiła do Olivera tato. To wtedy stali się wrogami, chcieli zabić jedno drugiego. Madeline uciekła z dziewczynką, postrzelona. On dostał mnie, jej kolejny eksperyment i przejął wszystko co razem wypracowali, cały przemyt i handel ludźmi.
Więc teraz nie skończy się na Oliverze, muszę dorwać też jego żonę. Nie tylko dla zemsty, muszę wiedzieć, co ona zrobiła Nicole.

1 komentarz:

  1. o kurczaczki !
    coraz więcej się dowiaduje ; )
    szybkiego powrotu do zdrowia ; *

    OdpowiedzUsuń