piątek, 24 maja 2013

Nowy

Do pomieszczenia wszedł Michael.
- Musimy jechać - oznajmił. - Twoja matka potrzebuje wypoczynku.
- Nicole też - mruknęłam, odstawiając tabletki na blat.
Michael popatrzał na mnie zmartwiony. Uniósł pytająco brwi. Pokręciłam tylko głową i podniosłam roztrzęsioną dziewczynę.
- Smith chce je ...
- Nie! Trzymaj go z dala od nich, przecież nikt nie może wiedzieć... - krzyknęłam.
Złapał mnie za wolną rękę.
- Alex, nie chcemy żeby wydało się, kim Evelyn jest, nie teraz. Ściągnęło by to Olivera, ale musimy dać sobie pomóc.
- Oliver nie działa sam - zaskoczyłam go.
Przez chwilę nie wiedział co powiedzieć.
- My też nie musimy. Smith chce je przenieść w bezpieczne miejsce, a Susan skontaktowała się ze znajomym detektywem...
- Na tyle, żeby mu zaufać? Ona mu ufa? - zapytałam. Nie chciałam o tym myśleć, ale sytuacja z Lukiem nauczyła mnie dystansu i nieufności.
- Stracił narzeczoną, bo była adwokatką oskarżyciela Olivera. Chce pracować dla nas.
- Problem leży też w kimś innym.-   znowu nawiązałam do wspomnianej przez Nicole Madeline.
- Wiemy, że ma wszędzie wspólników, czego przykładem był Luke - mruknął zimnym tonem. - Musimy uratować porwanych ludzi, twoją matkę i skończyć z nim. Owen pomoże nam, CIA może też. Przewiozą twoją matkę w bezpieczne miejsce i pod opiekę lekarzy. Nicole też. My odzyskamy odtrutkę dla Evelyn.
- Mamy innego wroga! I daj mi wreszcie dokończyć! -  krzyknęłam.
Zdziwiony zmilkł.
- Nicole mówi, że ma żonę. Ona chce Evelyn, bo to ona ją porwała i kierowała tym wszystkim. Oliver jej to zabrał. Są wrogami z jednym celem! - bardzo przerażającym mnie celem. Moją matką.
- Jedźmy już - poprosił Michael.

- Owen, jak ja dawno  cię nie widziałam! Co u Chrisa i Cassandry? - Susan uściskała bratanka.
- U rodziców w porządku. A co u was? - blondyn górował  nad Sus  wzrostem.
- Prawie nic się nie zmieniło od ostatniej twojej wizyty u nas. Tylko agenci. Mamy kogoś nowego na miejsce naszego informatyka i agentkę - wskazała na mnie i Natashę, siedzące przy biurku Nerda. Komputerowiec dalej szukał czegoś o Oliverze.
- Nowy informatyk? A co z tobą?
Spojrzał w naszą stronę i uśmiechnął się. Wydawał się miły.
- Jestem zwykłą agentką. Nat jest lepsza odemnie - mrugnęła do dziewczyny.
- Oczywiście - odparła dziewczyna. - Choć czasem sama mam wątpliwości. Włącz antywirusa, szybko! Ten Sean mógłby sam przekazać mi informację, a nie muszę brudzić ręcę pożyczając to od CIA - mruknęła do mnie.
- Chce nas odsunąć od sprawy. Nic nam nie powie.
- Rozumiem go - powiedziała. - Dostaje rozkazy odgórne, ale sam ma wątpliwości co do ich słuszności.
Może i miała rację, ale nie dam odsunąć się od tej sprawy. Tymczasem, gdy ja z Nat szukałam informacji o sprawie lub pobyce Olivera (do cholery, on ma narkotyk dla Evelyn!), Michael poszedł do Johnatana po instrukcje, a Sus witała i zapoznawała ze sprawą bratanka.
Nie zauważyłam, gdy Owen zjawił się za nami. Wyciągnął dłoń w stronę tabletu Natashy. Szybko obróciła się na krześle w jego stronę.
- Jesteś nowy, więc ci wybaczę. Ale zasada jest taka, że mojego sprzętu się nie dotyka, jasne?
Śmiało złapał urządzenie w dłonie i spojrzał na wyświetlacz.
- ''Getaway"*? - zapytał zaskoczony.
Nat odebrała mu tablet i odłożyła na miejsce.
- Mówiłam, nie dotykaj. Inaczej pożałujesz jak Michael - ostrzegła.
No tak, nasza mściwa księżniczka założyła Michaelowi podsłuch, teraz może decydować o jego rozmowach i wszystkim innym. A to tylko dlatego, że "dotknął jej telefonu!".
- Najlepsza gra na świecie? Grasz w to?
- Oczywiście. Wiem o niej wszystko. Jestem najlepszym graczem.
Pokręcił głową ze śmiechem.
- Możesz pomarzyć. Najlepszy jest Black Guardian! Facet wymiata.
No to sobie biedny Owen nie zdaje sprawy z kim zadziera, mruknęłam w duchu. Trochę się pośmiejemy.
- Skąd wiesz, że to facet? - zapytała już całkowicie wyprowadzona z równowagi.
- Mała, jesteś słodka, naprawdę, ale sądzisz, że jakaś dziewczynka da radę dojśc do czegoś takiego w grze wojennej? - spojrzał na nią z politowaniem.
Michael wszedł do biura.
- Dobra, ludzie, mam nowe...
- Cicho! - krzyknęła Natasha.
Ja i Michael wymieniliśmy spojrzenia; ja rozbawione, on zdumione. Chciał się odezwać, ale przyłożyłam palec do ust, nakazując, aby nic nie mówił. Zdziwiony wziął krzesło i usiadł koło mnie.
- Jak śmiesz! Następny typowy facet  w biurze! Bardzo dziękuję za tą słodką, ale nie jestem zwykłą dziewczynką!  Black Guardian to ja, a ty zastanów się, zanim mnie zdenerwujesz i powiesz coś głupiego. Nie wierzysz w możliwości dziewczyny? Założe się, że Alex rozłożyła by cię na łopatki w walce.
- Co?! - krzyknęłam równo z Michaelem. Co ona wyprawiała?!
- Oh Alex, wiesz, że cię bardzo lubię, prawda? - uśmiechnęła się do mnie.
- Nie mieszaj mnie w to! Zresztą, mamy sprawę...
- Przyjaciółko kochana...! Ja jestem nienajlepsza w walce...
- Więc po co to powiedziałaś? - zapytałąm, rozbawienie walczyło we mnie ze złością.
- Bo "dziewczynka" musi rozłożyć go na łopaki! Zrobisz to dla mnie? Po zakończeniu akcji...
Parsknęłam śmiechem.
- Nie będę bił dziewczyny - sprzeciwił sie Owen. -I tak pokonałbym ją jedną ręką, a jeszcze coś jej zrobię...
Dobra, sam się prosi. Może to dziecinne, ale...
- Strach cię obleciał? - sapytałam zajadle. - Po akcji skopię ci tyłek - obiecałam.
- Alex... Co ty... - zaczął Michael.
- Cicho, bo będziesz czekał w kolejce po nim - wskazałam na Owena.
- Moja dziewczynka! - ucieszyła się Nat.
- Tobie też się w swoim czasie odpłacę...- mruknęłam, kiedy nachyliła się, by mnie uściskać.
- Czy to biuro jest rządzone przez te dwie? - jeknął Owen, wskazując na mnie i Nerda. - Johnatan i ty nie macie nic do powiedzenia? - zwrócił się do Mike'a.
- Odkąd Natasha doszła rok temu, Johnatan ma coraz mniej do powiedzenia. Alex doszła kilka tygodni temu i ja też straciłem autorytet - uśmiechnąl się do mnie. Jakoś nie widziałam, żeby mu to przeszkadzało. - Dobra, zaczynamy, koniec przekomarzań. Johnatan przekazał mi instrukcje...

*Getaway- nazwa wymyślnej przeze mnie gry na potrzeby bloga i tego opowiadania. Mam nadzieję, że się podoba ;***

1 komentarz:

  1. bardzo fajniutki ; )
    miło się czyta i jeszcze ta "walka"
    he he ciekawie ; ]

    OdpowiedzUsuń