poniedziałek, 6 maja 2013

Niespodzianka

Dwóch strażników wnętrza zdjętych. Zostało pięciu.
- Nat, jak sytuacja?
- Mam was na podglądzie cały czas. Strzażnicy urządzili sobie przerwę na pierwszym piętrze. Jak słodko - stwierdziła z przekąsem.
- Ludzie w piwnicy? - dopytywał się Michael.
- Taa, plus jeden strażnik przy drzwiach do nich. Uwaga, wygląda jak prawdziwy Terminator.
- Poradzimy sobie. Biorę go na siebie - mruknęła Susan.
Johnatan zmierzył ją badawczym spojrzeniem. To jeden z facetów z ciężarówki, ten torturujący wcześniej Sus.
Zeszliśmy schodami w dół.
- Uwaga, strażnicy idą w waszą stronę - usłyszeliśmy głos Nerda.
- Rozdzielmy  się - zaproponował szybko Luke. - Musimy być gotowi.
- Luke, to chyba nie jest... - zaczął Johnatan.
- Niestety, muszę przyznać rację Marudzie - mruknęła niechętnie Natasha w naszych słuchawkach. - To dobry pomysł. Dwoje na pierwszym piętrze zostaje, jeden idzie od zachodniego wejścia, dwoje bierze wschód.
- Biorę faceta na zachodzie - mruknął Luke.
Gdy szef skinął głową, ruszył w przeciwną stronę.
- Alarm!! Dwójka ze wszchodu się zbliża! - uprzedziła Nat.
- Alex, co powiesz na zabawę z nimi? - zapytał Michael, lecz poważnym tonem.
Ruszyliśmy na wschód.  Gdy rozdzielili się, Mike zdjął jednego z nich.
- Dobra robota, Mikey - pochwaliła Natasha.
Szliśmy dalej, gdy nagle Michael został omal trafiony przez drugiego. Schowaliśmy się za ścianą. Michael ciągle w niego strzelał.
- Mikey, uwaga! Musisz... Oliver! - krzyknęła nagle dziewczyna. - Na końcu korytarza... To chyba on. Cholera, straciłam monitoring!
Gożej już być nie mogło.
- Osłaniaj mnie!
- Nigdzie nie idziesz - chwycił mnie za nadgarstek.
- Muszę - ruszyłam szybko, wyrywając dłoń z jego uścisku. Kula przeleciała mi przed twarzą. Usłyszałam jak Mike strzela do strażnika.
- Ktoś dał im znowu znać! - usłyszałam w słuchawce. - Mikey ich zatrzyma, dorwij Olivera! Cholera... Straciłam sygnał Luka.
Nie było nad czym się zastanawiać. Dobro zespołu. Jeśli nie ma sygnału... Luke mógł nawet nie żyć... Dobro zespołu.
- Oliverem zajmę się później. Idę po Luka.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz