Po jakimś czasie Natasha wyszła z gabinetu szefa.
- Jedź do domu. Mikey i Johnatan właśnie lokalizują miejsce i chcą sprawdzić najpierw wszystkie linie obrony.
- Mogę zostać, pomóc... - namawiałam.
Pokręciła przecząco głową.
- Prawdopodobnie spotkamy tam Olivera. Musimy się przygotować - oznajmiła.
- My? Ty się Nerdzie nigdzie nie wybierasz. Jesteś potrzebna tu. To niebezpieczne - ostrzegałam, chcąc trzymać ją z dala od akcji.
Zamierzałam zrobić wszystko sama. Nie będę nikogo narażać.
Nie chcę pomocy od Michaela, Luka, Natashy, Johnatana, Susan... Od nikogo.
Właśnie dlatego musiałam zachowywać tajemnice przed Sonyą. Udawałam chorobę, bo na pewno wyczułaby mój zły nastrój i dowiedziała się, co za nim stoi.
Oliver zabił moich rodziców, usiłował zabić mnie i byłam pewna, że nie zawaha się skrzywdzić bliskich mi osób. Damon mógł bronić siebie i rodzinny, ale Sonya, Natasha, Luke, Mike...
Więc są dwie misje - moja; zemsta na zabójcy rodziny i uwolnienie niewinnych ludzi.
Muszę też chronić niewinnych ludzi, takich jak znajomi z biura. Dlatego muszę sama zająć się Oliverem, co na pewno będzie trudne.
- Alex - przerwał moje rozmyślania głos Luka - nie idziesz?
- Już, już... Zamyśliłam się.
- Tak - uśmiechnął się słabo. - Za dużo się martwisz, wszystko pójdzie dobrze.
Tyle, że martwię się podwójnie. Ale na razie nie dowiesz się dlaczego - dodałam w myślach.
- I powinnaś się wyluzować. Zabieram cię na spacer i obiad - widząc moją niepewną minę, dodał: - Nie ma odmowy. No już, zbieraj się.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz