piątek, 31 maja 2013

Oszukani

Dzisiaj mamy akcję, Natasha namierzyła Olivera, zapoznajemy się z planem... Pojechałam do biura z samego rana.
Michaela jeszcze nie było, więc zostawiłam mu bluzę i pistolet w jego gabinecie i poszłam do Natashy. Akcja miała zacząć się za trzy godziny, czekaliśmy na Seana i dopracowywaliśmy szczegóły.
- Mamy plany budynków, są w nich kamery a więc i monitoring, wszelkie dojścia, wyjścia, Sean zapewni nam wsparcie CIA... - wymieniała Nat. - Mamy wszystko.
Do biura wszedł Mike, a za nim nasz zwierzchnik CIA.
- Coś jest nie tak - powiedział Smith. - Gdzie Johnatan?
Johnatan właśnie wyszedł z biura.
- Musicie zrezygnować z akcji. Znalazłem w CIA szpiega Olivera, wszystko na to wskazuje! Kontaktował się z nim! Mam dowody - mówił szybko Sean.
- Co? Musisz odsunąć go od sprawy! Kto to? - Johnatan był zdenerwowany.
- Dowódca drużyny Alfa. Kieruje ochroną waszych świadków, tych dwóch kobiet...
- Co?! Natychmiast go odwołaj! - krzyknęłam.
- Nie mogę - rozłożył bezradnie ręce. - To mnie odsunęli od sprawy.
Tylko nie to! Musimy je szybko odbić, w przeciwnym razie... Nie chciałam nawet myśleć, co się stanie.
- Jedziemy tam. Gdzie to jest? - zapytał Michael Seana.
Sean pokręcił głową.
- Nie wiem, tylko drużyna Alfa miała infor...
- Przewoziliśmy je do kwatery CIA... - zaczęłam.
- Zabrali je stamtąd. Są objęte programem ochrony świadków i przewiezione do jednej z jednostek...
- Chyba jednak nie, wasze dane nie rejestrowały tego miejsca. To kolejna opuszczona fabryka, przy granicy ze Szkocją - odpowiedziała Natasha, czytając adres z wyświetlacza laptopa.
- Skąd wiesz? - zapytał Owen.
- Bo jakoś nie ufałam naszym drogim służbom bezpieczeństwa i kiedy miałam możliwość, podłożyłam im nadajniki zanim odwieźliście je CIA. Mam dokładne dane ich pobytu, dzięki lokalizacji z satelit CIA, bo podłączyłam się do ich systemu.
- Czad... - szepnął Owen.
- Ile zajmie droga? - dopytywał się Johnatan.
- Zwyczajnie samochodem? Kilka godzin, za długo. Chyba, że tym najnowszym modelem helikoptera z tymi wszystkimi bajerami... - zastanawiała się Natasha.
- Macie coś takiego?! - krzyknął Owen.
- Nie, ale byłoby świetnie.
- CIA ma - oświadczył Sean.
- I jak to zdobędziesz? Włamiesz się tam? - zdenerwowała się Susan. Nie zdawałam sobie sprawy z jej obecności.
- Nie muszę - wyciągnął z kieszeni klucze. - Po prostu wejdziemy do jednostki.

Po niecałej godzinie byliśmy już  kilometr przed fabryką, nie mogliśmy ryzykować bliższego podejścia.
- Macie wszyscy broń? - zapytał Johnatan.
- Ja nie mam - powiedziała Natasha.
- Sory mała, ale ty chyba nie bierzesz w tym udziału... - nie dokończył, bo Nat przewróciła go na ziemię i odebrała pistolet.
- Johnatan, możesz dać jakiegoś glocka Owenowi? Swojego chyba zgubił - oznajmiła z niewinną miną.
Sądziłam, że Johnatan odmówi, ale podał pistolet Owenowi i zapytał tylko:
- Wiesz, na co się piszesz?
Natasha pokiwała głową.
- Więc chodźmy.

- I teraz... - sapnął Sean, siłując się z jednym z członków drużyny Alfa - oficjalnie... - uderzył go pistoletem w głowę tak, że stracił przytomność i padł na ziemię  - odwołuję cię ze służby dla kraju - dokończył.
Michael parsknął śmiechem.
- Masz autorytet, nie ma co.
Kierowaliśmy się do budynku. Musieliśmy się rozdzielić, więc zostałąm z Seanem i Michaelem, mając wejść do budynku. Druga grupa, to Johnatan i Susan, którzy też mieli działać w środku. Owen i Natasha mieli oczyścić teren i  stać na czatach.
Udało nam się wejść do budynku, ale nic nie mogliśmy znaleźć. Bez planów, kamer i wszelkiej pomocy mogło być trudno. Nagle zobaczyłam, że Michael celuje w coś znajdującego się za mną. Strzelił.
Obróciłam się i zobaczyłam mężczyznę, który prawdopodobnie przed chwilą we mnie celował.
- Jeden do zera dla mnie - uśmiechnął się Michael.
- Dzięki.
- Nie ma za co. Jak chcesz się odwdzięczyć to umów się ze mną po akcji - mrugnął do mnie.
Czy wszyscy powariowali? W każdej chwili mogliśmy zginąć, musieliśmy uratować ludzi, a on najzwyczajniej w świecie zaprasza mnie na randkę...
Nagle usłyszeliśmy krzyk. Wszyscy ruszyliśmy w tamtą stronę.
- Alex, zostań tu i szukaj Evelyn i Nicole. Natasha dała ci nadajnik?- upewnił się. Skinęłam głową. - Więc będziemy w kontakcie.  Tylko uważaj na siebie.
Albo też zwariowałam, albo to przez świadomość, że możemy tu wszyscy razem zginąć, ale pocałowałam go.
- Idę już. Sean, masz jej pilnować, bo jak jej się coś stanie to cię zabiję! - krzyknął i zaczął biec w przeciwną niż my stronę.
- Nie wiedziałem, że jesteście razem - mruknął Sean.
- Bo nie jesteśmy.
- To co to miało być? - zapytał. - Coś jest między wami?
- Mnie pytasz? - zirytowałąm się. Sama nie wiedziałam, co to miało znaczyć, tym bardziej, że wczoraj mu groziłam.
Naszych uszu doszło ciche skrzypienie drzwi w pomieszczeniu obok. Podniosłam pistolet, wbiegłam do pomieszczenia razem z Seanem i stanęłam twarzą w twarz, mierząc w siebie nawzajem bronią z...
- Długo się nie widziałyśmy, prawda? - szepnęła Sonya.

1 komentarz:

  1. Aaaaa !
    Alex go pocałowała !
    Sonya ?!
    kurde to się porobiło !
    o jacie, ja chyba domyślam się kto z tego nie wyjdzie cało ; (
    kurde nie doczekam się poniedziałku ; P
    czekam z wytęsknieniem ; *

    OdpowiedzUsuń